Jagnięcy Szczyt - góry lubią wytrwałych
Jagnięcy Szczyt- góry lubią wytrwałych
Podobno wytrwałość to ponieść dziesięć porażek i odnieść jedenasty sukces 😉 Mi wystarczyła jedna porażka, żeby żadna siła nie odwiodła mnie od wejścia na ten akurat szczyt. Dlaczego ? Bo od niego wszystko się zaczęło ...to pierwszy szczyt w Tatrach na który wchodziłam. Nie weszłam. Brakło kilkudziesięciu metrów. Brakło siły, bardziej w głowie niż naprawdę . Przeczytacie o tym pod tym linkiem https://andrzejijagoda.blogspot.com/2021/02/jagniecy-szczyt-czyli-jak-tatry-rzuciy.html#more
Jagnięcy Szczyt 2229 m . 💪💪💪
Dolina Białej Wody Kieżmarskiej
Od razu po wyjściu z autokaru i pierwszych krokach na szlaku Tatry pokazują się nam w całej krasie. Słońce, błękitne niebo i na jego tle strzeliste szczyty. Jak widokówka.
Tak działa magia Tatr. Stajesz i nie możesz oczu oderwać 😍
Startujemy z wysokości 910 m. czyli z parkingu Biała Woda. Idziemy żółtym szlakiem, który prowadzi Doliną Białej Kieżmarskiej Wody. Początkowo szlak wiedzie lasem , więc bez widoków. Ale to może i dobrze, bo tempo jest przyzwoite. Przyjemny poranny chłód pozwala wydłużyć krok.
Kieżmarska Biała Woda z głośnym szumem toczy swoje wody po ogładzonych głazach.
Potok tworzy się na wysokości ok. 1320 m n.p.m. z połączenia dwóch potoków: Zielonego Potoku Kieżmarskiego (płynącego z Zielonego Stawu Kieżmarskiego) i Potoku spod Kopy (płynącego z Doliny Przednich Koperszadów). Woda jak w każdym górskim potoku jest krystalicznie czysta i baaaaardzo zimna. W moim wypadku podziałała również leczniczo na ścięgno mocno nadwyrężone na chodniku profesora Alfreda Grosza. Więcej informacji o zabójczym chodniku 😉 znajdziecie pod tym linkiem https://andrzejijagoda.blogspot.com/2021/12/tatry-bielskie-pokrywnik-chodnik.html
Mniej więcej tam gdzie łączy się Zielona Woda z Białą Wodą zaczyna się Dolina Zielonego Stawu
Dolina Zielonego Stawu
I już nie będzie tak łatwo zachować odpowiednie tempo marszu 😍...po prawej stronie zaczynają się widoki na białe ściany Skrajnych i Zadnich Jatek w Tatrach Bielskich a przed nami wyrastają ciemne tatrzańskich kolosów
Tatry Bielskie - Przednie Jatki
Potężna ściana Małego Kieżmarskiego Szczytu
Za Andrzejem Durny Szczyt i Mały Durny Szczyt ( po słowacku ładniej się nazywa - Pyšný štít )

Nie wiem w ogóle jakim cudem docieramy do schroniska przy takich widokach. Nie ma mowy o patrzeniu się pod nogi. Na tle wręcz lazurowego nieba, ostre jak żyletka rysują się wyniosłe sylwetki tatrzańskich szczytów. Żeby było jeszcze bardziej bajkowo nad górami widać księżyc, który nie zdążył się schować a przy szlaku wzrok przyciągają różowości wierzbówki i czerwone korale dojrzałych jarzębin. Nic tylko siąść i wiersze pisać 😁
W oddali widać schronisko nad Zielonym Stawem Kieżmarskim
Chata przy Zielonym Stawie Kieżmarskim
Schronisko (Chata pri Zelenom Plese) zbudowano nad brzegiem jeziora na wysokości 1551 m n.p.m.
Ostatnie miejsce przed stromym podejściem, gdzie można uzupełnić zapasy napojów i skorzystać ze zdobyczy cywilizacji (WC). Schronisko dysponuje 54 miejscami noclegowymi, w pokojach dla od 2 do 12 osób. Dostępne są tutaj także dwie jadalnie i kuchnia turystyczna z maszynką gazową. Specjalnością baru jest Herbata Tragarzy (Nosički čaj), czyli napar z rosnących w pobliżu ziół.
Historia schroniska sięga roku 1880.
Pierwsi turyści, którzy wybierali się nad Zielony Staw, nocowali pod gołym niebem lub w szałasach pasterskich na Rakuskiej Polanie w Dolinie Przednich Koperszadów .
Przypomnę, że pierwszą tatrzańską turystką była Polka Beata Łaska z Kościeleckich, ponoć nieślubna córka Zygmunta Starego, wychowanica królowej Bony.
Będąc kobietą dojrzałą popełniła największe głupstwo w swoim życiu wiążąc się z młodszym od siebie o lat dwadzieścia wojewodą sieradzkim Olbrachtem Łaskim. (to zaprzecza, obiegowej opinii, że z wiekiem przychodzi jakiś rozum albo rozsądek 😂).
Oczywiście Łaski ożenił się z nią dla jej ogromnego majątku i od samego początku, zastanawiał się jak go zagarnąć na potrzeby swojego hulaszczego trybu życia. Małżonkowie zamieszkali na zamku w Kieżmarku, z którego balkonów rozpościera się cudny widok na Tatry. Beacie nie dość było jednego szalonego kroku, więc zrobiła następny. Zorganizowała w okresie Zielonych Świąt 1565 roku wycieczkę w Tatry DLA PRZYJEMNOŚCI 😱 a wiadomo, że po górach w owych czasach szwędało się tylko pospólstwo celem pasienia owieczek, lub upolowania rogacizny. Ta wyprawa, podczas której dotarła prawdopodobnie właśnie w okolice Zielonego Stawu Kieżmarskiego, dała pretekst małżonkowi do zamknięcia jej w zamkowej wieży i "zaopiekowania" się majątkiem "szalonej" kobiety.
Kilka zdjęć przy stawie, krótka przerwa na śniadanie i ruszamy dalej. Piękna pogoda przyciągnęła dość dużo turystów i przy schronisku jest już sporo osób.
Jastrzębia Turnia (Jastrabia veža) 2139 m.n.p.m - urwista, granitowa turnia w kształcie baszty doskonale widoczna znad stawu. Ze szczytem związana jest legenda o ukrytym w niej pięknym karbunkule (rubinie), który miał kiedyś świecić na jej niedostępnym wierzchołku. Szczyt dostępny tylko drogami taternickimi.
Ten optymistyczny akcent daje jednak nadzieję, że po powrocie z gór nie zabraknie dla nas trunku z chmielowego wzgórza ( o szaryskim piwie przeczytacie tutaj https://andrzejijagoda.blogspot.com/2023/12/warownia-na-chmielowym-wzgorzu-zamek.html )
Mimo, że jest dość wczesna godzina, słońce jakby zapomniało, że to końcówka lata i przypieka niemiłosiernie. W plecaku mam zapas płynów jak zawsze i nawet mi do głowy nie przyszło, że tym razem to może być za mało ...
Dolina Jagnięca
Zaraz za schroniskiem szlak zaczyna ostro piąć się wśród kosodrzewiny do góry.
Gorąco 😥...bardzo gorąco, najmniejszy zefirek nie mąci tropikalnego, wilgotnego i lepkiego powietrza w kosówce. Już wiadomo. Łatwo nie będzie...
Od lewej: Mały Kieżmarski Szczyt, Kieżmarski Szczyt, Durny Szczyt, Spiski Szczyt, Barania Przełęcz, Baranie Rogi.
Tylko coraz bardziej zmniejszający się w dole budynek schroniska pokazuje, że jednak w tym lepkim powietrzu zdobywamy jakoś wysokość
Goryczki - to znak, że lato się kończy ...
Polska nazwa Jagnięca Dolinka pochodzi od górującego nad nią szczytu, natomiast słowacka nazwa to Czerwona Dolinka od znajdującego się tutaj stawu. A w ogóle to są tu trzy niewielkie stawy:
Czerwony Staw Kieżmarski (Červené pleso) położony na wysokości 1811 m n.p.m., jego powierzchnia wynosi 0,2 ha, głębokość 1,2 m
Modry Stawek (Belasé pleso) położony na wysokości 1865 m, posiada 0,01 ha powierzchni i ok. 3,5 m głębokości.
Jagnięcy Stawek (Malé Červené pliesko) położony na wysokości 1920 m, dokładnie niepomierzony.
Zatrzymujemy się na chwilę odpoczynku przy Czerwonym Stawie.
Czerwony Staw Kieżmarski. Za nim na ostatnim planie Kozia Turnia i Kozi Szczyt.
Woda w stawie ma czerwone zabarwienie, co tłumaczy nazwę. Pokusa pozostania na tym kamieniu, przy chłodnej wodzie jest wręcz nieodparta ... Ale Michał, przewodnik tatrzański nie ma litości. Chcecie na Jagnięcy to marsz do góry 😄. Ten odcinek szlaku dość boleśnie weryfikuje wszelkie kondycyjne niedobory.
Nasz cel - Jagnięcy Szczyt
Podczas krótkich przerw delektujemy się widokami , a widać naprawdę dużo
Jagnięcą Doliną w stronę Kołowego Przechodu
Za nami zostaje kolejny staw - Modry z lekko niebieskawym zabarwieniem wody. Jagnięca Dolinka jest typową doliną wiszącą polodowcowego pochodzenia. Składa się z dwóch położonych jeden nad drugim kotłów lodowcowych ze stawkami.
Kozi Szczyt
Dla takich widoków wszystko ...😍
Za nim dojdziemy na Kołowy Przechód czeka nas kominek ubezpieczony łańcuchem. I spora kolejka przy nim. Robi się zamieszanie, bo osoby schodzące z góry absolutnie nie mają zamiaru poczekać, żeby naprzemiennie parę osób z dołu podeszło do góry. Kominek nie jest trudny, ale wielu osobom nie obytym z tego typu ułatwieniami sprawia trudność, co niestety skutkuje zatorami w obie strony.
Szlak robi się coraz bardziej eksponowany. Zbliżamy się do Kołowego Przechodu.
Kołowy Przechód
Kołowy Przechód to niewybitna przełęcz położona na wysokości 2118 m. Mówiąc inaczej wąska skalna szczerba, którą trzeba przejść na drugą stronę grani.
Tak wygląda od strony Jagnięcej Dolinki Kołowy Przechód i grań w stronę Jagnięcego Szczytu
Widok z grani prowadzącej na Jagnięcy Szczyt - od lewej: Kieżmarski Szczyt, Grań Wideł, Łomnica, Baranie Rogi, Czarny Szczyt, Zmarzły Szczyt, Kołowy Szczyt
Po przejściu przełęczy trzeba bardzo uważać, bo ...wydeptana ścieżka prowadzi pod ściany Kołowego Szczytu, tylko bardzo szybko okazuje się, że nie ma tam szlaku a teren jest bardzo trudny. Należy od razu kierować się w stronę Jagnięcego Szczytu czyli na prawo. Szlak jest mało widoczny, jest trochę ekspozycji a teren wymaga od czasu do czasu używania rąk. O mózgu nie wspominam, bo w górach zdecydowanie trzeba używać go bez przerwy 😉, w odróżnieniu od rąk, które czasami można oderwać od skały, choćby po to, żeby zrobić zdjęcia.
Widok z grani w stronę Zielonego Stawu Kieżmarskiego.
Od lewej: Kieżmarski Szczyt, Wschodni Szczyt Grani Wideł, Widły, Zachodni Szczyt Grani Wideł, Łomnica, Durny Szczyt
Jagnięcy Szczyt 2229 m.n.p.m
Ostatnie fragmenty szlaku przed szczytem. Piękna pogoda przyciągnęła tutaj sporo turystów.
Tak blisko już ...ostanie metry w tym upale dają w kość. Dawno brakło mi picia, mam wrażenie, że równie dawno brakło mi sił . Wchodzę, bo ...chcę i muszę. Motywacją jest również determinacja innych.
W takich butach zdobyć 2229 m to jest dopiero wyczyn 😱...Co tam mój buntujący się organizm, przy odmowie współpracy przez buty jednej z uczestniczek wycieczki 😂
W głębi po lewej Kołowy Szczyt
Takie widoki po drugiej stronie grani.
Wierzchołek dość mocno jest oblegany. Nic dziwnego, bo widoki z niego są obłędne. To ostatni szczyt przed Tatrami Bielskimi. Dlatego możemy z niego podziwiać doskonałą panoramę i na Tatry Wysokie i na Tatry Bielskie.
Ja póki co chwilowo nie mam siły na podziwianie. Siadam na pierwszy w miarę płaski kamień i przez dłuższą chwilę po prostu cieszę, się że tu jestem. Dopiero po chwili zaczynam "widzieć" wszystko dookoła. Jest tak cudnie, że w zasadzie to mogłabym już tu na tym kamieniu zostać 😉
Widok z grani Jagnięcego Szczytu w stronę Kołowego Szczytu znajdującego się w centrum kadru.
Na szczycie napojona z zapasów Andrzeja "na czarną godzinę"( Andrzej w swoim plecaku, ciężkim jak przysłowiowa cholera, ma chyba wszystko i na każdą wersję wydarzeń 😉), odzyskuję siły. Nawet próbuję uśmiechać się do zdjęcia 😁
Zawsze prędzej lub później następuje chwila, że trzeba opuścić ten upragniony, okupiony litrami potu szczyt. Jest to proces trudny, bo wzrok wciąż błądzi po widocznych aż po horyzont górach i dusza buntuje się przed schodzeniem w doliny...
To jest moment, kiedy do radości ze zdobycia upragnionego szczytu, wkrada się odrobina smutku, że to już..że już tu jestem, marzenie spełnione ...i to jest też ten moment kiedy wzrok dłużej zatrzymuje się na jakiejś górze i już wiesz, że właśnie masz nowe marzenie. Uśmiech wraca na twarz i już spokojnie możesz schodzić w dół, bo przecież gdzieś tam czeka następna góra 😀
Jagnięcy Szczyt to góra niezwykła i niezwykłe rzeczy się na niej dzieją ...Na górskiej perci spotykamy górala z trombitą. Idzie po ostrych skałach w skórzanych kierpcach zwinnie jak górska kozica.
Za chwilę z grani rozlega się magiczny głos trombity- instrumentu od wieków rozbrzmiewającego na górskich halach w całych Karpatach.
Trombita „towarzyszyła” ludziom gór od wiosennego wyjścia na hale i połoniny, które rozpoczynało się dniem św. Wojciecha – 23 kwietnia, aż do jesiennego redyku przypadającego na św. Michała Archanioła – 29 września. Pełniła funkcję sygnalizacyjną i informacyjną. Czasami także magiczną.













































Komentarze
Prześlij komentarz