Zamek Korwina w Hunedoarze od pierwszego spojrzenia zachwyca – gotycka twierdza wzniesiona na skalnym ostańcu, do której prowadzi długi most przerzucony nad dawną fosą. Całość wygląda jak gotowa dekoracja do filmu. To jedno z tych miejsc w Rumunii, które naprawdę potrafią zaskoczyć: skalą, historią i atmosferą, jakiej nie da się pomylić z żadnym innym zamkiem w Europie.
Już na etapie planowania, co będziemy w Rumunii zwiedzać (oczywiście w międzyczasie kiedy nie będziemy na jakimś górskim szlaku 😉), Corvin Castle znalazł się na jednym z naczelnych miejsc listy planu B.
 |
| Zamek Korwina w Hunedoarze |
Historia Zamku Korwina
Zamek Korwina w Hunedoarze to jedna z najbardziej imponujących budowli średniowiecznych w Europie Środkowo‑Wschodniej. Jego monumentalna sylwetka, strzeliste dachy i system wież sprawiają, że wygląda jak żywcem wyjęty z kart powieści fantasy. Jednak za tą baśniową fasadą kryje się wielowiekowa, fascynująca historia – pełna politycznych ambicji, militarnych innowacji, poważnego gotyku i renesansowego przepychu oraz późniejszych przeróbek które z każdej epoki pozostawiły tu swój wyraźny ślad.
Początki: XII–XIV wiek – skromna królewska warownia
Najstarsza twierdza w Hunedoarze powstała jako królewskie castrum, którego zadaniem była kontrola strategicznego obszaru między Deva a Hațegiem. Badania archeologiczne wykazały, że była to kamienna warownia o elipsoidalnym kształcie, z donżonem w północnej części pełniącym funkcję mieszkalną kasztelana. Wczesnogotyckie wejścia znajdowały się po stronie południowej i wschodniej.
Początki twierdzy i ród Hunyadych
Przełom nastąpił 18 października 1409 roku, kiedy król Zygmunt Luksemburski przekazał dobra Hunedoary rumuńskiemu szlachcicowi Vojkowi (Voicu) w uznaniu jego zasług. Po jego śmierci majątek odziedziczył syn – János Hunyady, późniejszy regent Węgier i jeden z największych dowódców epoki .
To właśnie on przekształcił skromną warownię w monumentalny zamek.
Można powiedzieć, że Hunyady nie tylko odziedziczył majątek, ale też ambicję w rozmiarze XXL — a Zamek Korwina jest jej kamiennym dowodem. No cóż, niektórzy dziedziczą porcelanę po babci, inni — skromną twierdzę, którą przerabiają na jedną z największych atrakcji Transylwanii. Każdy ma swoje hobby 😉
Gotyk i renesans w Zamku Korwina – jak powstawała jedna z najpiękniejszych rezydencji Transylwanii
Rozbudowa Zamku Korwina w XV wieku to fascynująca opowieść o tym, jak średniowieczna twierdza zmieniała się w reprezentacyjną rezydencję, łącząc w sobie potęgę gotyku i elegancję renesansu. To właśnie te dwie epoki nadały budowli jej najbardziej rozpoznawalny charakter.
Gotyk – epoka Jánosa Hunyadego (1440–1446)
Największa transformacja zamku rozpoczęła się w połowie XV wieku, kiedy János Hunyady — regent Węgier i jeden z najwybitniejszych dowódców epoki — postanowił przekształcić odziedziczoną warownię w monumentalną rezydencję. W tej fazie powstały: dwa pierścienie murów obronnych, siedem wież, w tym nowatorskie wieże okrągłe, zamek właściwy, gotycka kaplica, Sala Rycerska — dwunawowa hala ze sklepieniem krzyżowo‑żebrowym, uznawana za jedno z najpiękniejszych świeckich wnętrz gotyckich w regionie, Sala Rady, spiralna klatka schodowa.
To właśnie dzięki tej przebudowie zamek stał się jedyną w pełni ufortyfikowaną rezydencją szlachecką w całej Transylwanii W tym samym okresie powstała słynna wieża Neboisa („Nie bój się”), wysunięta poza główny obwód murów i połączona z zamkiem 33‑metrową galerią wspartą na masywnych filarach. Było to rozwiązanie wyjątkowe w regionie, przypominające krzyżackie zamki.
Renesans – epoka Macieja Korwina (druga połowa XV wieku)
Po śmierci Jánosa prace kontynuował jego syn, Maciej Korwin, król Węgier. To on wprowadził do zamku pierwsze w Transylwanii elementy renesansowe: renesansową loggię (Loggia Matei) ozdobioną freskami, dekoracyjne detale fasad, przebudowę części reprezentacyjnych wnętrz, modernizację kaplicy i Sali Rady.
Renesansowe dodatki miały podkreślać prestiż rodu i królewską rangę Macieja. To właśnie od jego herbu z krukiem (corvus) pochodzi popularna nazwa budowli — Zamek Korwina
Ostatnim akcentem tej wielowiekowej ewolucji stał się Pałac Bethlena, wzniesiony w XVII wieku z inicjatywy księcia Gabriela Bethlena, który nadał zamkowi ostateczny, rezydencjonalny szlif.
Wystarczy już tych dat, murów i przebudów. Czas odłożyć kroniki na bok i po prostu wejść do środka.
Zabieramy Was teraz na fotograficzny spacer po zamku — może trochę subiektywny, ale pokazujący dokładnie to, co najbardziej nas tutaj zaciekawiło, zaskoczyło albo po prostu zachwyciło.
Architektura i najważniejsze miejsca do zobaczenia
Most i wejście do zamku
Zaczynamy od wejścia — most prowadzący do zamku robi wrażenie już z daleka. To ten moment, kiedy człowiek automatycznie zwalnia krok, bo widok przed nim wygląda jak kadr z filmu. I z tym widokiem w oczach podchodzimy do kas przed bramkami aby bez mrugnięcia okiem zapłacić (2025 roku - 55 RON za osobę) za bilety i wejść do środka 😀
Stojąc na moście prowadzącym do zamku, z zachwytem przyglądaliśmy się bogatej dekoracji fasady. Najbardziej przyciągały wzrok te charakterystyczne, cylindryczne wieżyczki z gotyckimi oknami i strzelistymi pinaklami — jakby cała ściana była misterną kamienną koronką. To właśnie one nadają zamkowi ten baśniowy wygląd, który widać już z pierwszych kroków na moście.
Tam w oknie powinna być jeszcze dziewica w białej sukni i warkoczami zwisającymi co najmniej do połowy murów 👧— wtedy moja wyobraźnia byłaby już całkowicie usatysfakcjonowana. Zamek Korwina ma w sobie baśniowy klimat, który aż prosi się o takie sceny.
Wchodząc na dziedziniec przechodzimy przez zachodnią wieżę bramną — jedną z najlepiej zachowanych części średniowiecznej fortyfikacji.
Dziś to główne przejście prowadzące zwiedzających prosto na dziedziniec, ale w średniowieczu była to jedna z kluczowych części fortyfikacji. Przechodząc pod sklepieniem tej bramy, wchodzimy dokładnie tą samą drogą, którą wjeżdżano do zamku kilkaset lat temu.
Izba tortur w krainie Vlada Palownika — co pokazuje ekspozycja
Za bramą najpierw rzucają nam się w oczy szyldy reklamujące "Salę Tortur" , no cóż temat chwytliwy aczkolwiek nie mający nic wspólnego z tym akurat miejscem.
Ale, żeby nie było ,że coś nas ominęło, idziemy zobaczyć. Może rumuńskie narzędzia tortur czymś mnie zaskoczą. Wszak to kraina Vlada Palownika .
To nie jest oryginalne średniowieczne pomieszczenie, ale muzealna ekspozycja pokazująca narzędzia, jakich używano w tamtych czasach. Atrakcja raczej dla ciekawych mocniejszych wrażeń niż dla miłośników architektury, ale daje ogólne wyobrażenie o tym, jak wyglądały takie praktyki w tamtych czasach. Jest tu topór kata z blokiem, żelazne łańcuchy, narzędzia do krępowania i kilka replik urządzeń, których lepiej nie testować na własnej skórze. Nic oryginalnego, ale daje ogólne pojęcie o tym, jak wyglądały średniowieczne metody „przesłuchań”. Nie ma tu „lokalnych”, typowo rumuńskich wynalazków. Jedyny element, który wyróżnia tę ekspozycję, to nawiązanie do legend o Vladzie Palowniku. W Rumunii często podkreśla się jego związek z regionem, dlatego w sali znajdą się opisy i rekwizyty odnoszące się do metody „palowania”, z którą Vlad jest kojarzony.
Dziedziniec i krużganki Zamku Korwina
Po wyjściu z ekspozycji kierujemy się na główny dziedziniec, który jest sercem całego zamku. To tutaj najlepiej widać, jak różne etapy rozbudowy nakładały się na siebie przez kilka stuleci.
Główny dziedziniec zamku otaczają gotyckie krużganki prowadzące do najważniejszych pomieszczeń rezydencji.
Dziedziniec pełnił funkcję centralnego punktu całego założenia. To tutaj krzyżowały się drogi prowadzące do części mieszkalnej, reprezentacyjnej i obronnej. W średniowieczu znajdowały się tu także zabudowania gospodarcze, a przestrzeń była znacznie bardziej „robocza” niż dziś.
Skrzydło Macieja – najpiękniejsze miejsce Zamku Corvinów
Aripa Matia czyli Skrzydło Macieja to renesansowy korytarz z arkadami wychodzącymi na dziedziniec, ozdobiony malowanymi dekoracjami i drewnianym stropem. To jedno z najpiękniejszych miejsc zamku, zbudowane za panowania Macieja Korwina i zachowane jako przykład renesansowej architektury rezydencjonalnej.
Tutaj zachowały się wyjątkowe freski z drugiej połowy XV wieku. To niezwykle rzadki przykład renesansowej narracji heraldycznej.
Słynne renesansowe okna Macieja Corvina to jedno z najbardziej "fotogenicznych" miejsc na zamku.
Kaplica zamkowa
Warto zajrzeć także do kaplicy, która mieści się w południowym skrzydle zamku, przy krużgankach prowadzących do bardziej efektownych komnat.
Kaplica zamkowa z 1446 roku, należy do najstarszych części rezydencji. Składa się z nawy głównej, narteksu podtrzymującego galerię z trybuną oraz dobudowanej później zakrystii.
Z kaplicy przechodzimy do części mieszkalnej, gdzie znajdują się pomieszczenia o bardziej reprezentacyjnym charakterze.
Sala Dam
Sala Dam — kameralne, kobiece wnętrze urządzone w nowej wieży bramnej. Dawniej pełniło funkcję prywatnego salonu zamkowych dam, dziś zachwyca drewnianym stropem, piecem i meblami z XVIII–XIX wieku
Trudno dziś sobie wyobrazić, że było to wnętrze mieszkalne. O ile architektura zachwyca, to zgromadzone w środku eksponaty, będące w większości współczesną aranżacją nie robią na nas wrażenia.
Najbardziej wyróżniającym elementem tej komnaty jest masywny, drewniany strop. Na belkach widać dekoracyjne profilowania i rzeźbione zakończenia, typowe dla wnętrz reprezentacyjnych z późnego średniowiecza i renesansu.
W jednej z gablot prezentowane są metalowe naczynia i świeczniki, tabliczka informacyjna wskazuje, że część talerzy to wyroby z mosiądzu datowane na okres średniowiecza, natomiast świeczniki pochodzą z XIX wieku. To typowy przykład muzealnej ekspozycji, w której zestawia się przedmioty z różnych okresów.
Przechodzimy do kolejnej sali, która odsłania następny fragment historii zamku.
Sala Rady
Do Sali Rady wchodzimy przez portal, który jest jednym z najbardziej reprezentacyjnych elementów dekoracyjnych zamku Corvinów.
W jego centrum znajduje się herb rodu Hunyady — umieszczony w bogato rzeźbionym kartuszu i podtrzymywany przez dwa anioły, zgodnie z późnogotycką tradycją nadawania herbowi niemal sakralnego znaczenia.
Sala Rady wyróżnia się monumentalnym, gotyckim sklepieniem wspartym na masywnych kamiennych kolumnach. Żebra sklepienne tworzą regularny, dekoracyjny układ, a kapitele kolumn zdobią rzeźbione detale. Wnętrze jest obecnie w trakcie prac konserwatorskich, o czym świadczy zabezpieczająca siatka i rusztowanie ustawione przy jednej ze ścian.
W czasach Korwinów Sala Rady pełniła rolę miejsca obrad i spotkań o charakterze politycznym. To tutaj zbierała się lokalna szlachta, a władca lub jego przedstawiciele podejmowali decyzje dotyczące administracji i spraw majątkowych.

Sklepienie tej ogromnej komnaty jest jednym z najwcześniejszych przykładów zastosowania krzyżowo‑żebrowej konstrukcji w świeckiej architekturze Transylwanii. Żebra nie pełniły wyłącznie funkcji dekoracyjnej — odciążały strop i pozwalały uzyskać znacznie większą przestrzeń bez konieczności zagęszczania kolumn.
To właśnie tutaj miały odbywać się sądy i rozprawy prowadzone przez Jana Hunyadiego. Według przekazów, w tej sali zapadały surowe, ale sprawiedliwe wyroki, a lokalna ludność wierzyła, że nikt niewinny nie opuści jej skrzyżowanych sklepień z hańbą.
Wieża Capistrano.
Z gotyckiej Sali Rycerskiej, wzniesionej w czasach Jana Hunyadyego jako reprezentacyjne serce zamku, kierujemy się ku starszej części fortyfikacji — Wieży Capistrano, której obronny charakter i XV‑wieczna architektura przypominają o najwcześniejszej fazie rozbudowy tej warowni.
Okrągła, XV‑wieczna wieża obronna o dwóch poziomach. Dolna kondygnacja pełniła funkcję sali strzelców, natomiast górna wyróżnia się gotyckim kominkiem i żebrowanym sklepieniem, należącym do najpiękniejszych detali architektonicznych zamku
Tutaj widzimy jeden ze wsporników, misternie rzeźbiony w motywy roślinne, charakterystyczne dla późnogotyckiej ornamentyki. Capistrano słynie z najlepiej zachowanych gotyckich detali w całym zamku a jej dekoracje należą do najwyższej klasy rzemiosła XV wieku.
Z zimnych zamkowych komnat wychodzimy na drewnianą galerię.
Z tego punktu najlepiej widać, jak rozległy i wielopoziomowy jest cały kompleks. Za chwilę znów zanurzymy się w chłodne, kamienne wnętrza. Wąski korytarz z oknami strzelniczymi poprowadzi nas dalej, ku wysuniętej daleko strażnicy — wieży Neboisa, która od XV wieku czuwa nad południowo‑zachodnim skrzydłem zamku.
Baszta Neboisa
Baszta Neboisa (Ne Boisa, w tłumaczeniu „Nie bój się”) to wysunięta poza główny korpus zamku wieża obronna, zbudowana na skraju skalnej krawędzi. Jej oddalone położenie nie jest przypadkowe — pełniła funkcję punktu obserwacyjnego i flankującego, umożliwiając kontrolę nad podejściem do zamku od strony najbardziej narażonej na atak.
Do baszty prowadzi długi, wąski korytarz w murze, typowy dla średniowiecznych rozwiązań obronnych. Konstrukcja łączy kamienne partie z późniejszymi uzupełnieniami z cegły, co wynika z wielokrotnych napraw i przebudów. W tradycji lokalnej pojawia się przekaz, że baszta mogła pełnić także funkcję więzienną, choć nie jest to jednoznacznie potwierdzone. Pewne jest natomiast, że była jednym z kluczowych punktów obronnych całego założenia.
Wąskie okno strzelnicze, wykute w masywnym murze- Przez tę szczelinę strażnicy obserwowali dolinę u stóp twierdzy, kontrolując każdy ruch w pobliżu murów. Takie otwory pozwalały prowadzić ogień z bezpiecznego, osłoniętego wnętrza, a jednocześnie dawały szerokie pole widzenia.
Bez wątpienia jest to jeden z bardziej fotogenicznych zakamarków zamku 📷
Intrygująca nazwa baszty Neboisa (Ne Boisa – „Nie bój się”) budzi ciekawość . Najczęściej tłumaczy się ją jako określenie miejsca wyjątkowo bezpiecznego dla obrońców. Ale istnieje też druga, bardziej „bojowa” wersja, przekazywana w lokalnych opowieściach.
Według niej strażnicy stojący na szczycie baszty mieli wołać do wspinających się napastników: „Nie bój się, chodź wyżej!”. Brzmiało to jak kpina, ale miało bardzo praktyczny cel — wąskie przejście prowadzące na górę wieży było idealnym miejscem do eliminowania pojedynczych przeciwników, zanim ci zdążyli dostać się na platformę obronną.
W średniowieczu takie psychologiczne zagrywki nie były niczym niezwykłym — obrońcy chętnie wykorzystywali prowokację, krzyk, hałas i zastraszanie, by wywołać chaos w szeregach wroga.
Pusta Wieża
Turnul Pustiu czyli Wieża Pusta. Okrągła, wysoka wieża obronna, której wnętrze pozostało nieużytkowane, stąd jej historyczna nazwa. Dziś pełni funkcję przestrzeni wystawowej, z drewnianymi galeriami dodanymi podczas późniejszych renowacji.
Zgodnie z nazwą przestrzeń jest pusta, za to drewniane galerie prowadzą w różne ciekawe miejsca.
Pałac Administracyjny - Ekspozycja etnograficzna w Zamku Corvinów
Tyle tutaj różnych zakamarków 😯, a my jak zawsze staramy się zobaczyć wszystko.
Z wieży trafiamy do Pałacu Administracyjnego. Tutaj surowe, obronne przestrzenie ustępują miejsca bardziej użytkowym wnętrzom. W dawnych komnatach mieszkalnych, znajduje się ekspozycja etnograficzna. Wchodząc tutaj, przenosimy się z zamkowych murów do świata codzienności dawnych mieszkańców regionu. To zupełnie inny klimat — zamiast ciężkich zbroi i kamiennych sal pojawiają się tkaniny, hafty i przedmioty, które jeszcze kilkaset lat temu były częścią zwykłego życia.
Ręcznie haftowane koszule, tkane narzuty i proste drewniane meble - klimat tradycyjnej izby z regionu Hunedoary
Zestaw tradycyjnych naczyń i sprzętów kuchennych charakterystycznych dla wiejskich gospodarstw regionu Hunedoary. Ręcznie formowane i malowane ceramiczne miski, drewniane łyżki oraz gliniane naczynia stanowiły podstawowe wyposażenie domów w XIX i na początku XX wieku.
Misterny haft o geometrycznych wzorach, charakterystyczny dla tradycji ludowej regionu Hunedoary w zachodniej części Transylwanii. Dominujące motywy rombów i gwiazd, wykonywane w intensywnych barwach, należą do najstarszych form zdobnictwa tekstylnego spotykanych w tutejszych wsiach.
Urzekły mnie te hafty krzyżykowe.
To właśnie haft krzyżykowy był podstawową techniką stosowaną w tradycyjnych tkaninach dekoracyjnych w zachodniej Transylwanii — od poszewek i narzut po elementy stroju ludowego. Technika pozwalała tworzyć złożone, symboliczne wzory, często o znaczeniu ochronnym i była przekazywana z pokolenia na pokolenie, jako część kobiecego świata.
Ozdobny pas kobiecy z metalowymi zawieszkami, noszony na spódnicy lub zapasce.
Wykonywany z mosiądzu lub brązu, pełnił funkcję reprezentacyjną i symboliczną — podkreślał status materialny właścicielki, a jednocześnie miał znaczenie ochronne. W tradycji rumuńskiej i węgierskiej metalowe zawieszki miały pełnić funkcję apotropeiczną — czyli ochronną.
Wierzono, że błyszczący metal i dźwięk stukających elementów odstraszają „złe spojrzenia” i nieszczęście.
Tego typu elementy noszono podczas świąt i uroczystości, jako część odświętnego stroju kobiecego
Tradycyjne drewniane naczynie z regionu Hunedoary, zdobione ręcznie malowanymi motywami roślinnymi i geometrycznymi. Tego typu pojemniki służyły do przechowywania i nalewania napojów, a ich dekoracja odzwierciedla lokalne wzornictwo charakterystyczne dla zachodniej Transylwanii. Do naczynia często dołączano niewielki kubek lub czerpak.

Zestaw narzędzi do obróbki wełny, obejmujący tradycyjną kądziel oraz wrzeciona z nawiniętą przędzą. Tego typu wyposażenie było podstawą domowej produkcji nici w wiejskich gospodarstwach Transylwanii aż do początku XX wieku.
Moją uwagę zwróciły zdobienia — charakterystyczne rozety karpackie. To jeden z tych karpackich wzorów, które rozpoznaje się od razu — symbol słońca i ochrony obecny w dziesiątkach wsi i miasteczek rozsianych wzdłuż górskiego łuku Karpat.
Przedmiot, którego bez opisu nie rozpoznałabym absolutnie. To drewniany róg prochowy zdobiony tradycyjną snycerką karpacką. Tego typu pojemniki na proch strzelniczy były używane w Transylwanii od XVII do XIX wieku. Zawieszano go przy pasie, żeby mieć zawsze pod ręką. W środku był proch. Wystarczyło odchylić zatyczkę, wsypać odrobinę czarnego proszku do lufy i można było oddać strzał. Drewno (lub róg zwierzęcy) świetnie zabezpieczało proch przed wilgocią. Proste, szybkie, praktyczne. Pięknie zdobiony, bo rogi prochowe często były ozdobą męskiego stroju i przedmiotem dumy ( a Panowie bez względu w jakiej epoce żyją, jak wiadomo męskimi zabawkami lubią się chwalić)
Po obejrzeniu ekspozycji etnograficznej opuszczamy pomieszczenia Pałacu Administracyjnego i ponownie wychodzimy na dziedziniec.
Wieża Buzdygan
Za renesansowym skrzydłem widać szpiczaste zakończenie jednej z wież. To Wieża Buzdygan.
Jej nazwa nawiązuje do średniowiecznej buławy, której kształt przypomina zwieńczenie wieży.
Łatwo rozpoznawalna dzięki metalowej figurce rycerza z chorągwią, pełniącej funkcję wiatrowskazu.
Wieża Bębniarzy
I kolejna wieża przed nami. Wieża Bębniarzy to jedna z najstarszych i najbardziej charakterystycznych baszt zamku Corvinów, położona tuż obok studni na głównym dziedzińcu.

Wzniesiona w XV wieku, pełniła funkcję strażniczą i sygnalizacyjną — to stąd bębniarze ostrzegali mieszkańców zamku o zbliżającym się niebezpieczeństwie. Jej masywna, cylindryczna konstrukcja z kamienia oraz zachowane machikuły przypominają o militarnym charakterze tej części warowni.
Zamek Corvinów otacza kilka średniowiecznych wież, z których każda powstała z myślą o innej funkcji obronnej. Różnią się formą, konstrukcją i przeznaczeniem, tworząc razem złożony system zabezpieczeń charakterystyczny dla XV‑wiecznej architektury militarnej.
Tajemnice zamkowej studni
Skoro wieże mamy już za sobą, kierujemy się teraz ku jednemu z najbardziej symbolicznych miejsc na dziedzińcu — zamkowej studni.
Studnia zamkowa miała ogromne znaczenie strategiczne — to dzięki niej załoga mogła przetrwać długotrwałe oblężenie. Wykopana pomiędzy murami obronnymi, była chroniona przed atakiem i stanowiła podstawowe źródło wody dla mieszkańców twierdzy oraz ich koni. Jej obecność decydowała o tym, czy zamek mógł funkcjonować i bronić się w najtrudniejszych momentach.
Według najstarszej i najbardziej znanej opowieści, studnię mieli wykopać trzej tureccy więźniowie, którym obiecano wolność, jeśli dotrą do warstwy wodnej. Pracowali podobno 15 lat, aż w końcu udało im się wydobyć wodę z głębokości około 30 metrów.
Gdy jednak ukończyli zadanie, właściciele zamku nie dotrzymali obietnicy.
Legenda mówi, że na jednej z przypór kaplicy więźniowie wyryli napis:
„Masz wodę, ale nie masz duszy.”
To zdanie stało się jednym z najbardziej znanych motywów związanych z zamkiem Corvinów.
A nawiasem mówiąc legenda o studni i tureckich więźniach powtarzana jest również w Twierdzy Rasnov. Tam również nie dotrzymano obietnicy.
Jednym słowem nie dajcie się wrobić w kopanie studni w Rumuni 😂a o Twierdzy Rasnov przeczytacie
tutajAle jak chcemy być wierni faktom to zgodnie z ustaleniami historyków i odczytem inskrypcji znalezionej przy studni, treść napisu wygląda zupełnie inaczej.
„Ten, który napisał ten napis, to Hasan, który mieszka jako niewolnik u niewiernych, w twierdzy obok kościoła.”
Inskrypcja jest napisana starym alfabetem arabskim a jej forma wskazuje na połowę XV wieku. Nie ma w niej ani słowa o zdradzie, ani o „duszy”( przecież niewolnik nie mógł sobie pozwolić na pisanie niewygodnych faktów).
Osoba, która wyryła inskrypcję, wcale nie była „zwykłym niewolnikiem”. Hasan — bo tak podpisał się autor — musiał mieć wyższy status społeczny, znać język i pismo używane w świecie osmańskim, a więc posiadać co najmniej podstawowe wykształcenie.
To sugeruje, że mógł być pisarzem wojskowym, oficerem, tłumaczem albo rzemieślnikiem‑specjalistą, czyli kimś, kogo w XV wieku uznawano za „cenny łup”. Jego obecność w zamku pokazuje, że trafiali tu nie tylko zwykli jeńcy, ale również osoby o konkretnych umiejętnościach i znaczeniu.
I co najważniejsze miał świadomość, że jego słowa przetrwają.
W zamku jest tyle ukrytych historii, że można by tu spędzić pół dnia, zaglądając w każdy zakamarek i próbując rozszyfrować kolejne ślady przeszłości. Jednak upał i mina Andrzeja mówią jasno, że pora nieco ograniczyć dociekliwość i ruszyć dalej, zanim ktoś ogłosi bunt przeciwko nadmiarowi średniowiecznych ciekawostek 😂
Sala Rycerska
Sala Rycerska była jednym z najważniejszych reprezentacyjnych wnętrz zamku Corvinów. Ta monumentalna przestrzeń, powstała w drugiej połowie XV w., w okresie największej świetności zamku, kiedy Jan Hunyady — gubernator Królestwa Węgier i bohater walk z Turkami — przekształcał średniowieczną twierdzę w rezydencję godną europejskiego możnowładcy.
To tutaj przyjmowano posłów, dowódców, dostojników kościelnych i świeckich. W tej sali zapadały decyzje polityczne, tu odbywały się uczty po zwycięskich kampaniach, a jej monumentalny charakter miał jedno zadanie: robić wrażenie.
Sala Rycerska ma imponujące wymiary: około 26 metrów długości i ponad 10 metrów szerokości. Imponująco wyglądają ośmiokątne kolumny wykonane z czerwonego kamienia. Każda kolumna ma bogato profilowany trzon i kapitel z motywami roślinnymi. Sklepienia krzyżowo‑żebrowe zbiegają się na kolumnach, tworząc geometryczną sieć, która nadaje wnętrzu rytm i lekkość mimo jego ogromu.
Wysokie, gotyckie okna wpuszczają światło, które podkreśla fakturę kamienia i monumentalność przestrzeni.
Wszędzie, nawet na podłodze znajdziemy motywy związane z rodem Hunyadich — orzeł, pierścień, gwiazda i półksiężyc.
To nie dekoracja, lecz manifest polityczny. Historycy podkreślają, że Sala Rycerska była miejscem, w którym Hunyadi budował swój wizerunek jako władcy z europejskimi aspiracjami. Wnętrze miało przypominać sale reprezentacyjne na dworach Czech, Węgier czy Austrii — to była świadoma gra o prestiż.
To dobre miejsce, by przywołać jedną z najstarszych tradycji związanych z rodem Hunyadich. Według przekazu młody Jan z Hunedoary odzyskał królewski pierścień skradziony przez kruka — wydarzenie, które stało się podstawą herbu Corvinów. Motyw ten nawiązuje również do łacińskiego corvus, czyli kruka, symbolu mądrości i długowieczności w średniowiecznej heraldyce.
Pałac Bethlena – renesansowy akcent w gotyckiej twierdzy
Pałac Bethlena (Palatul Bethlen) powstał w XVII wieku z inicjatywy księcia siedmiogrodzkiego Gabriela Bethlena. Choć zbudowany w epoce renesansu, jego obecny wygląd jest efektem XIX‑wiecznych prac, które dostosowały go stylistycznie do gotyckiego charakteru całego zamku. Właśnie wtedy dodano efektowną, ostrołukową galerię, dzięki której pałac harmonijnie wpisuje się w średniowieczną zabudowę dziedzińca.
Zewnętrzne schody prowadzące na piętro pozwalały oddzielić reprezentacyjne piętro od ruchliwego dziedzińca i podkreślały rangę pomieszczeń znajdujących się wyżej.
Dawniej górna kondygnacja mieściła prywatne komnaty, a najwyżej znajdowała się jadalnia. Dziś wnętrza pełnią funkcję muzealną, prezentując ekspozycje związane z historią zamku i regionu.
To jedno z odtworzonych wnętrz rezydencjonalnych zamku, urządzonych w stylu nawiązującym do późnego średniowiecza i renesansu. Pomieszczenie wypełniają masywne, bogato rzeźbione meble z ciemnego drewna: okazała kredensowa szafa z dekoracyjnymi talerzami.
Centralne miejsce zajmuje ciężki, okrągły stół wsparty na nogach zdobionych motywami zwierzęcymi. Towarzyszą mu krzesła o toczonych nogach i tapicerowanych siedziskach, utrzymane w tej samej stylistyce.
Pałac Bethlena to kolejne miejsce na niebanalne zdjęcia. Tak, zamek to raj dla pasjonatów fotografii — pełen światła, detali, kontrastów i perspektyw.
Lapidarium
W podziemiach zamku znajduje się niewielkie lapidarium, w którym zgromadzono oryginalne detale architektoniczne odkryte podczas badań i konserwacji. To tu trafiły fragmenty maswerków, portali, herby rodów związanych z zamkiem oraz dekoracje z Loggii Matei — elementy zbyt cenne, by pozostawić je na zewnątrz, a jednocześnie zbyt kruche, by wróciły na swoje pierwotne miejsce.
Fragmenty gotyckich i renesansowych elementów, które nie wróciły na swoje pierwotne miejsce po renowacjach.

Oryginalne detale architektoniczne z XV–XVII wieku - fragmenty maswerków, kolumn, portali.

Lapidarium pozwala zajrzeć za kulisy historii zamku: zobaczyć z bliska kunszt średniowiecznych rzeźbiarzy, porównać style z różnych epok i uświadomić sobie, jak wiele warstw architektury. Tutaj poczuliśmy prawdziwy dreszczyk historii.
Kilka słów na koniec: między komercją a niezwykłą architekturą
Zamek w Hunedoarze potrafi budzić mieszane uczucia. Momentami przytłacza go komercja, a liczne rekonstrukcje odbierają nieco autentyczności. Mimo tego trudno odmówić mu niezwykłego uroku — jego architektura, skala i położenie robią wrażenie, nawet jeśli nie wszystko jest tu „z epoki”. Ma specyficzny klimat: trochę teatralny, trochę baśniowy, ale bez wątpienia zapadający w pamięć.
Na pewno na zwiedzanie zamku, trzeba sobie zarezerwować sporo czasu i ubrać wygodne buty 👞. Jest to miejsce licznie odwiedzane przez turystów rodzimych i zagranicznych. W niektóre dni i godziny, jest tu naprawdę tłoczno, a po bilety ustawiają się kolejki. Pod zamkiem oczywiście znajdziecie "pamiątki" oraz budki z jedzeniem.
A jeżeli to nie Twoje "klimaty" piękne szczyty i doliny Retezatu są niedaleko 😉
Komentarze
Prześlij komentarz