Retezat góry o niebieskich oczach. Część II - Valea Rea "Zła Dolina"
Zapowiadał się kolejny dzień z dobrą pogodą, więc plan był ambitny 😀najwyższy szczyt pasma czyli Peleaga i tak przy okazji o metr niższa Păpuşa.
Lacul Mutătorii. Peleaga 2509 m. po prawej stronie i Păpuşa 2508 m. po lewej. Razem tworzą charakterystyczny dwuszczytowy masyw widoczny z wielu dolin.
Dolina Nucșoary i Cârnic
Pobudka, szybki prysznic. Szkoda czasu na śniadanie, coś się zje po drodze. Przygotowanie posiłku w wynajętym apartamencie to wyższa sztuka 😄W informacji podano, iż w oferowanym obiekcie znajduje się aneks kuchenny, w praktyce była to malutka wnęka z lodówką na której stała mikrofalówka, czajnik i dwie filiżanki na spodkach 😏 Dobrze, że Andrzej miał porządny scyzoryk, a w pobliskim sklepie były jednorazowe talerzyki, więc kanapki na drogę jakoś dało się zrobić.
Mocna kawa i w drogę.
Wjechaliśmy w dolinę prowadzącą do turystycznej osady Cârnic. Przed nami szczyty Retezatu powoli otrząsały się z porannych mgieł.
Poranne mgły snujące się pomiędzy szczytami Gór Retezat.
Dzień wcześniej kiedy po raz pierwszy wyruszaliśmy na szlaki Retezatu, nie mieliśmy pojęcia co nas czeka ( przeczytacie o tym pod tym linkiem Retezat część I)
Tym razem już bardziej byliśmy przygotowani na niesamowite piękno i spotkanie z dziką przyrodą, a nawet na drogi, dziurawe jak dobry ser 🧀😉
Te 15 kilometrów od głównej drogi prowadzące w głąb doliny Nucșoary, to jak podróż przez inny świat. Im dalej wjeżdżasz tym więcej masz czasu na podziwianie 😁To znaczy ja mam czas na podziwianie, bo Andrzej trzymając kierownicę nie odrywa wzroku od drogi, im wyżej, tym bardziej rośnie liczba wąskich zakrętów, równie proporcjonalnie rośnie liczba sporych braków w nawierzchni drogi.
Oboje oddychamy z ulgą kiedy pojawia się leśny parking i nawigacja stwierdza "dotarłeś do celu"
Na parkingu pusto. Zabieramy plecaki i kijki z bagażnika, na zadaszonej ławeczce szybkie śniadanie i ruszamy .
Czas na szlak.
Cascada Lolaia
Poranek jest mocno rześki. Mimo, że to czerwiec, w górskiej dolince temperatura wynosi około 5 stopni. Idziemy szybkim marszem pod górę, żeby się rozgrzać. Ludzi zero. Za to już na początku tuż przy drodze piękne storczyki.
Co jakiś czas Andrzej gwiżdże gwizdkiem, żeby poinformować stałych mieszkańców lasu 🐻🐻🐻o naszej obecności. Po jakiś piętnastu minutach lekkiego podchodzenia pod górę, niewygodną kamienistą drogą, słychać szum wodospadu. Żeby do niego dojść, trzeba nieco zboczyć, ze szlaku.
Cascada Lolaia ma około 13–15 metrów wysokości i jest jednym z najpiękniejszych wodospadów w północnej części gór Retezat.
Ten wodospad ma swoją legendę :
" Pewnego razu, dawno temu, pod koniec lata, piękna pasterka o imieniu Lolaia schodziła z owcami z góry Retezat do swojej wioski Nucșoara. Nagle, jakby znikąd, ogromna i podstępna zjawa spadła na stado i z wielką chciwością zjadła wszystkie owce. Natychmiast ze strachu, złote warkocze dziewczyny zrobiły się białe, a ona rzuciła się do doliny obok drogi. W miejscu, w którym się rzuciła, w skale powstał głęboki otwór, a woda ze strumienia utworzyła wodospad. I teraz, przy wodospadzie Lolaia, widać dwa rozplątane warkocze dziewczyny, płynące niczym dwa srebrne strumienie " 👧
Wszelkiego rodzaju zjawy i byty nie z tego świata są w Rumunii bardzo powszechne, wpisane na stałe w legendy i sztukę i na pewno nieraz doświadczymy tu rzeczy z pogranicza jawy i snu...
Wracamy na szlak i dalej przez las, po drodze wymytej przez strumienie wody, jakie zapewne tędy płyną wiosną, lub przy obfitych opadach, pniemy się do góry około 3 kilometrów. Aż do krzyżówki szlaków przy mostku. Tu, po jego przekroczeniu, zaczyna się prawdziwa górska ścieżka. I od razu stromo pod górę.
Tu zaczyna się prawdziwa górska wyrypa.
Cascada Maria Magdalena
Szlak cały czas prowadzi starym lasem, z rozrzuconymi tu i ówdzie skupiskami skałek. Przez większość drogi słychać szum strumienia Pietrele.
Nadal jesteśmy zupełnie sami. My i dzika przyroda. Akurat w tym czasie tutejsza dzika przyroda objawiła się chmarami wściekłych komarów. Gryzą wszędzie. Na niedźwiedzie mamy gwizdek, na komary nic ...😭
Po około dwóch godzinach od startu wędrówki dochodzimy do kolejnych wodospadów.
Rzeka Pietrele w górnym biegu, między wodospadem Lolaia a źródłami, tworzy liczne bystrza i spektakularne kaskady, a jej nurt prześlizguje się między ogromnymi głazami, zaokrąglonymi przez czas, pozostałościami dawnych zlodowaceń.
Cascada Maria Magdalena na wysokości 1450 m.
Jego nazwa upamiętnia symboliczną postać Retezatu –niezwykłą kobietę Marię Magdalenę Hamz, zwaną też „Panią Gór”, pierwszą przewodniczkę górską Parku Narodowego Retezat, rezerwatu przyrody utworzonego w połowie lat 30. XX wieku.
Zdj. ze strony https://adevarul.ro/stil-de-viata/calatorii/cascada-lolaia-monumentul-de-gheata-din-retezat-2500002.html#google_vignette
Maria Magdalena Hamz, córka leśnika, urodziła się w 1894 roku we wsi Câmpul lui Neag, u podnóża Retezatu i opiekowała się schroniskiem Pietrele w pierwszych latach po jego wybudowaniu w 1936 roku.
Stare zdjęcia z lat 40. XX wieku przedstawiają Marię Magdalenę w stroju myśliwskim, wśród grup turystów przybywających do Pietrele lub samotnie, niosącą karabin lub siekierę. Legenda głosi, że Maria Magdalena otrzymała złoty zegarek od angielskiego lorda, gościa rodziny Kendeffy, który przybył na polowanie do Retezatu. Została jednak okradziona z tego złotego zegarka przez kilku radzieckich żołnierzy, których spotkała w górskiej dolinie. W odwecie Maria Magdalena zastrzeliła Sowietów w 1945 roku i ukryła ich ciała w miejscu zwanym „przy grobach”.
Inna legenda głosi, że schronisko dawało schronienie uciekinierom, którzy dotarli w góry w czasie wojny i na początku komunizmu. Według administratorów kompleksu w Pietrele, Maria Magdalena przebywała w schronisku do około 1950 roku, kiedy chata została przejęta przez Narodową Konfederację Pracy, a ona sama przeszła na emeryturę.
W ostatnich latach życia pozostała stróżką w tartaku w Câmpul lui Neag, żyjąc w ciężkich warunkach. Zmarła w 1955 roku, według niektórych relacji, udławiła się ością pstrąga złowionego w strumieniach Retezatu.
Źródło: https://adevarul.ro/stil-de-viata/calatorii/cascada-lolaia-monumentul-de-gheata-din-retezat-2500002.html#google_vignette:~:text=Legenda%20g%C5%82osi%2C%20%C5%BCe%20Maria,pstr%C4%85ga%20z%C5%82owionego%20w%20Retezat.
To dzikie, urokliwe miejsce, gdzie zimne wody Pietrele spływają po dużych skałach, wypolerowanych przez czas i wodę, tworząc kolejne wodospady.
Trudno się nam oderwać od tego miejsca. Głośny szum spienionej wody działa na zmysły ...Myślę, że w tym miejscu właśnie duchy Retezatu rzuciły na nas czar 😉a może sama Maria Magdalena ...
Przechodzimy po drewnianym mosteczku na drugą stronę potoku, a potem krótkim, ale treściwym podejściem przez grzbiet zmieniamy dolinę. Trochę wcześniej zmieniliśmy też kolor szlaku z niebieskich trójkącików na żółte. W jednym miejscu oznakowanie jest gęste, prawie na każdym drzewie w innym trzeba się dobrze naszukać, żeby je zauważyć. Zdecydowanie nie można się tutaj nudzić na szlakach 😂
Dolina Valea Rea
Valea Rea przetłumaczona na język polski to Zła Dolina. Wędrując przez nią nie wiedziałam o tym, bo pewnie bardziej uważałabym, na to co nas otaczało. Są miejsca, które mają swoje nazwy z jakiegoś powodu...Wtedy dla nas ta dolina była magicznie piękna, aż za bardzo ...tak bardzo, że chciało się tam zostać ...na zawsze...
Po wyjściu z lasu, zaczyna się piętro kosodrzewiny i pierwsze widoki. Przez szczyty przetaczają się chmury, ale tu i ówdzie pojawia się błękitne okienko nadziei na cudną pogodę.
Już po przekroczeniu pierwszego progu wpadamy w zachwyt. Kępy bujnej roślinności, pomiędzy którymi leniwie sączą się małe strumyczki, a wokół góry pokryte zielonymi plamami kosodrzewiny a pod stopami dywany z różowych rododendronów. I my w tym wszystkim zupełnie sami. Dla mnie tak mógłby wyglądać raj 😍
Wśród różowych poduch różanecznika alpejskiego 🌸🌸🌸🌸🌸🌸🌸
Dolina ma charakter tarasowy - cyrki lodowcowe położone są jeden nad drugim. Ta dolina to najdzikszy zakątek środkowego Retezatu, a szlak prowadzący przez nią bywa określany jako "dla wtajemniczonych". Faktycznie, przez kilka dobrych godzin spędzonych w tej dolinie nie spotkaliśmy nikogo.
Nad graniami snują się ciemne chmury i tak do końca nie jest pewne czy za chwilę spadnie deszcz czy zaświeci słońce. W sumie to nie miało znaczenia. Żadna siła nie odwiodłaby nas w tym momencie od wejścia na kolejny próg i następny i dalej, bo im wyżej tym piękniejsze stawało się otoczenie.
W którymś momencie chmura spłynęła w dolinę, otulając wszystko bielą i ograniczając widoczność do najbliższych skał.
Próg za którym, chowa się pierwsze z jezior.
Lacul Mutătorii
To co zobaczyliśmy po przekroczeniu progu, kiedy Retezat zdecydował się nam odsłonić w całej okazałości, zapierało dech w piersiach. Mam wrażenie, że wstrzymaliśmy oddech, żeby ten obraz nie zniknął. Niesamowite górskie jezioro, w którego przejrzystej wodzie odbijała się potężna Papusza.
Nazwa jeziora w luźnym tłumaczeniu to „Jezioro Wędrujące" . Mutătorii pochodzi od rumuńskiego a muta – „przesuwać”, „przenosić”, „przemieszczać” i w kontekście jeziora może to odnosić się do: zmieniającej się linii brzegowej, przesuwających się rumowisk skalnych lub legend lokalnych o „wędrujących” wodach lub głazach.
Jezioro położone jest ok. 2 093 m n.p.m. Woda w nim jest lodowato zimna i jak widać jeszcze w czerwcu znajdziemy tu płaty śniegu.
Pogoda wciąż bawi się z nami w kotka i myszkę, raz po raz odsłaniając zasłaniając chmurami Peleagę i Papuszę.
Lodowate podmuchy wiatr zmuszają nas do włożenia wszystkich warstw odzieży jakie mamy w plecaku. A dzień wcześniej na szczycie Retezat w cieniutkiej koszulce i krótkich spodenkach było mi gorąco. Góry ...dzień niepodobny do dnia, choć aplikacje pogodowe praktycznie podawały takie same dane na oba dni. Dobrze, że ubrałam długie spodnie (Tylko dlatego, że dzień wcześniej w krótkich spodenkach przedzierałam się przez kosodrzewinę, a moje nogi po tej przygodzie absolutnie nie nadawały się do publicznej prezentacji 😄)
Przed nami kolejny próg doliny i niesamowite ilości kwitnących rododendronów
To one w głównej mierze, były przyczyną, że nasz cel na ten dzień nie został zrealizowany. One i magia tej doliny, która nie pozwoliła na pośpiech. Która nas oczarowała tak mocno, że zupełnie straciliśmy poczucie czasu ...
Pośrodku kadru widać Șaua Pelegii (2285 m)- przełęcz, która oddziela Peleagę od szczytu Păpuşa i do której zmierzamy.
Tăurile din Valea Rea
Tăurile din Valea Rea to kilka górskich jeziorek u podnóża drugiego pod względem wysokości szczytu Retezatu - Păpuşa. Niezwykle urokliwe są te górskie "niebieskie oczy". Jest ich kilka, niektóre malutkie, pojawiające się okresowo. Byliśmy tam wiosną, gdy wszystkie były wypełnione wodą, tworząc w tej polodowcowej dolinie niemal baśniową scenerię.
Każda chwila tej wędrówki była warta uchwycenia. Dynamicznie zmieniającą się pogoda sprawiała, że krajobraz przed nami nieustannie się przeobrażał.
Jeden z nielicznych widocznych znaków w tej części szlaku. Oznaczenia są tutaj tak chaotycznie i rzadko rozmieszczone, że zdecydowanie lepiej jest szukać nikłych ścieżek i mieć dobrą nawigację. Podczas mgły gwarantowane duże trudności z orientacją.
W końcu wiatr przepchnął chmury za grań i odsłonił potężne szczyty Retezatu. Ale my już wiedzieliśmy, że tym razem nie zdobędziemy najwyższego szczytu. Za mało czasu, za długa droga ...A wszystko przez te różowe rododendrony, które tak fotogenicznie wyglądały na zdjęciach 😂
Vârful Peleaga (2509 m)
Jeśli nie na szczyt, to przynajmniej na przełęcz. Idziemy dalej.
Najwyższe szczyty zamykają dolinę, natomiast jej "boki" tworzą nieco niższe granie. Po lewej stronie szczyt o takiej samej nazwie jak dolina -Valea Rea (2311 m). Cały pokryty kobiercem z różaneczników.
Co chwila tracimy z oczu znaki szlaku, w końcu przestajemy się za nimi rozglądać. Idziemy po prostu w stronę przełęczy.
Im wyżej tym piękniej 😍
Jeszcze jedno malutkie jeziorko ukryte w zagłębieniu między skałami.
W górnej części doliny teren jest dość podmokły. Z malutkich stawów wypływają strumyczki, meandrując wśród kwiatów i głazów.
Trzeba bardzo uważać, żeby woda nie wlała się do butów. Oczywiście absolutnie nie widać oznakowania szlaku.
A to niewielkie jeziorko „Lacul cu Pietriș” czyli „Jezioro Żwirowe”.
Naskałka pełzająca- jedna z ciekawszych roślin znalezionych w tej dolinie. Występuje w piętrze subalpejskim oraz alpejskim, zwykle powyżej 1800 m n.p.m. Rośnie na: torfowiskach wysokogórskich, mokrych łąkach alpejskich, w pobliżu źródlisk i wysięków. A tak miejsc tu nie brakuje. Tworzy gęste, niskie poduszki złożone z drobnych, jajowatych liści. Jej poduszkowy pokrój chroni ją przed wysychaniem i zimnem — mikroklimat wewnątrz kępy może być nawet o kilka stopni cieplejszy niż otoczenie.
To roślina świetnie przystosowana do ekstremów: zimna, wiatru, krótkiego sezonu wegetacyjnego i przesycenia wodą. W Karpatach Południowych jest uważana za gatunek reliktowy.
Spotkanie z nią to zawsze sygnał, że weszło się w prawdziwe, wysokogórskie piętro roślinności.
Z widokiem na Vârful Peleaga i Vârful Păpușa
Nikogo chyba nie zdziwi, że w takich cudnych okolicznościach, gdzie każde jeziorko kusiło urokiem, a każda kępą rododendronów konkurowała o miano najpiękniejszej nie dało się utrzymać odpowiedniego tempa 😉A jeszcze te widoki wokół ...
Tu zwyciężyła chęć pozostania w dolinie 😀
Dotarliśmy do wielkich głazów, po których trzeba przejść, aby dostać się na przełęcz (Șaua Pelegii 2285 m). Było już blisko, ale zupełnie brakowało oznaczeń szlaku. Ogromne bloki skalne, przez które trzeba było iść „na czuja”, po prostu nas pokonały. Dziś odpuszczamy. Wczoraj zdobyliśmy piękny szczyt Retezat, więc dziś zamiast dalszej wspinaczki cieszymy się tą wyjątkową doliną położoną na ponad 2100 m.
Vârful Peleaga (2509 m)- Uważany za jeden z najpiękniejszych punktów widokowych w Karpatach Południowych.
Niestety my tym razem nie możemy, tego potwierdzić naocznie 😫ale ...na pewno tu wrócimy żeby to sprawdzić 😁.Jest jednym z 13 rumuńskich „2500‑ników” – najwyższych szczytów kraju.
Colții (Kły) Pelegii -charakterystyczne ostre skalne turnice sterczące na grani.
Vârful Păpușa (2504 m). „Szczyt Lalka” .
Nazwa najprawdopodobniej pochodzi od fantazji rumuńskich pasterzy, którzy przez wiele tygodni pozbawieni byli kobiecego towarzystwa i szczyt o łagodniejszym, zaokrąglony, „kobiecym” kształcie, kojarzono z sylwetką lalki lub dziewczyny.👧
Wyglądający zza grani Vârful Retezat (2482 m).
Widoki na trzy najwyższe szczyty w zupełności nas satysfakcjonują. A skoro nie ma szlaku to możemy się powłóczyć po dolince, gdzie nas nogi poniosą i oczy zaprowadzą 😁
Pogoda zrobiła się cudna.
Na tle błękitnego nieba ostre granie gór wyglądają pięknie ale i groźnie. Szczególnie najeżona ostrymi turnicami Peleaga.
Wchodzimy jeszcze wyżej, pod ściany Păpușy i w pobliże przełęczy Șaua Zănoagelor (2370 m) czyli „Przełęczy Kotłów”.
W górach Retezat nazwa „Zănoaga” pojawiają się często, bo teren jest pełen głębokich dolin i kotłów polodowcowych.
Za granią widać ciemny trójkąt Mare (2463 m), który też jest na naszej liście "muszę tam być" 😃
Odkrywamy jeszcze jeden górski staw w tej dolinie.
"Ja tu zostaję" 😎
Skaliste zbocza, rumowiska, surowy krajobraz to wszystko stanowi niesamowitą oprawę dla tej doliny. Wiemy, że robi się późno. Że do parkingu daleko, a nawet bardzo daleko, wiemy, że dawno zeszliśmy ze szlaku a jednak trudno odwrócić się i wracać. Coś nas woła "chodźcie dalej". Po prostu czary.
Nie jest łatwo posłuchać głosu rozsądku ( i Andrzeja) żeby, już wracać ...Jest tak pięknie. Poranne chmury zastąpiły puchate obłoczki a słońce ożywia wszystkie kolory.
Jednak powoli, robiąc jeszcze mnóstwo zdjęć, zaczynamy wracać.
Zbocza Valea Rea pokryte różowym kobiercem rododendronów
No, cóż Peleaga musi na nas poczekać ...
Teraz dopiero widzimy to wszystko, co rano spowijały szare chmury.
Wróciliśmy na szlak 😏
I znowu przechodzimy, koło cudnego Lacul Mutătorii. Można się zakochać w tych "niebieskich oczach Retezatu"😍
Różanecznik alpejski to jeden z najbardziej niezwykłych krzewów wysokogórskich Europy. Rośnie na wysokości od ok. 1500 do 2500 m n.p.m., w ekstremalnych warunkach, tworzy różowe „dywany” na stokach. Doskonale znosi śnieg zalegający nawet 6–7 miesięcy w roku. Gatunek bardzo stary — pamięta epokę lodowcową.
Ostatnie spojrzenia na zaczarowaną dolinę Valea Rea.
I długa droga w dół ...
Wracając przez dolną część doliny, w kosodrzewinie parę razy słyszałam głos przypominający do złudzenia beczenie małej kózki lub owieczki🐐🐑. Niżej ten sam głos słyszałam w starym lesie przez który przechodziliśmy. Nawet w pierwszym odruchu miałam zamiar zagłębić się w gąszcz kosodrzewiny, żeby sprawdzić, czy jakieś zwierzątko się nie zaplątało i czy nie potrzebuje pomocy.
Tłumaczyłam sobie jednak, że Matka Natura nie lubi, gdy ktoś wtrąca się w jej funkcjonowanie. I powstrzymałam się od zaglądania w zielony gąszcz. I pewnie tylko dlatego mogę dzisiaj to pisać ...bo odgłos beczenia wydają również malutkie niedźwiadki ❗🐻 i zapewne mama niedźwiedzica potraktowałaby mnie jako posiłek, który sam wlazł do gawry 😱
Niedźwiadki – potrafią wydawać dźwięki, które rzeczywiście przypominają beczenie. I to wcale nie jest rzadkie. Kiedy maluchy są głodne, oddalą się od matki, czegoś się przestraszą, próbują zwrócić na siebie uwagę, wtedy ich głos staje się głośniejszy, bardziej „gardłowy” i często przypomina beczenie koźlęcia lub owcy.
No cóż, dowiedziałam się o tym już po powrocie z Rumunii. Ale następnym razem na pewno już mi przez głowę nie przejdzie myśl o ratowaniu "owieczek" zagubionych w kosodrzewinie 😂
Dodam tylko, że przez cały dzień byliśmy w dolinie SAMI. Ani jednej istoty ludzkiej nie spotkaliśmy po drodze (a inne byty nie rzucały się w oczy😊)
Uczciwość wymaga jednak napisania skąd taka "brzydka" nazwa skądinąd wyjątkowo pięknej doliny.
Nazwa "Zła Dolina" nie odnosi się do mrocznych legend, ale do pragmatyzmu dawnych pasterzy. Dla nich dolina wypełniona gigantycznymi blokami granitu, progami lodowcowymi i piarżyskami , była skrajnie "zła" do wypasu owiec. Dla ludzi również nie była przyjazna- strome zbocza, pełne sypkich piargów utrudniały przemieszczanie się ze stadem. Dodatkowo ponoć dolina często nawiedzana była przez gwałtowne burze.
Inne opowiadania z Retezatu znajdziecie pod linkami
































.jpg)











































Komentarze
Prześlij komentarz