🏰 Kościoły warowne w Siedmiogrodzie

 Podczas tego pobytu w Rumuni, trudno było wygospodarować chwilę, na zwiedzanie, bo pogoda była wyjątkowo piękna i ciągnęło nas w góry. A  jednak, jeden dzień Andrzej litościwie przeznaczył na "zmarnowanie", słusznie wychodząc z założenia, że mogę nie przetrwać kolejnych kilkunastu  godzin wśród skał, łańcuchów i owiec 😂

I tym sposobem mogłam się na chwilę zanurzyć w moje ulubione klimaty -czas, gdy mroki średniowiecza zaczynało rozświetlać światło renesansu 😁

A skoro już zeszliśmy z gór i znaleźliśmy się wśród saskich wsi Siedmiogrodu, to trudno było nie sięgnąć po to, co w tej części Rumunii najpiękniejsze i najbardziej niezwykłe — kościoły warowne.

Kościoły warowne Siedmiogrodu – unikatowe dziedzictwo Transylwanii

W Siedmiogrodzie, w dawnych saskich wsiach, stoją jedne z najbardziej niezwykłych zabytków Rumunii — kościoły warowne. Powstawały od XIII do XVI wieku, kiedy mieszkańcy musieli chronić się przed najazdami i niepewnością pogranicza.

Wtedy te zwykłe świątynie zamieniały się w prawdziwe twierdze: z potężnymi murami, strzelnicami, wieżami i kilkukondygnacyjnymi strychami obronnymi. Wewnątrz murów mieściły się magazyny i pomieszczenia mieszkalne, a system drewnianych galerii umożliwiał obronę i komunikację między kolejnymi kondygnacjami.

Kościoły warowne Siedmiogrodu - Prejmer


Kościoły warowne na liście UNESCO


Dziś siedem takich miejsc- Biertan, Câlnic, Dârjiu, Prejmer, Viscri, Saschiz, Valea Viilor — znajduje się na liście UNESCO. 

Obronnych kościołów w Siedmiogrodzie jest więcej , nie  wszystkie trafiły na listę UNESCO, ale większość jest równie fascynująca. 

My odwiedziliśmy kilka z nich, aby w starych murach poszukać opowieści o życiu dawnych Sasów siedmiogrodzkich i ich sposobach na przetrwanie w trudnych czasach.

Jak wyglądała obrona i życie wokół tych świątyń

W Siedmiogrodzie kościoły nie były tylko kościołami. Gdy trzeba było — stawały się twierdzami, magazynami, a nawet schronem dla całej wsi. 


Gdy czasy były niespokojne, a sąsiedzi z różnych stron świata mieli akurat ochotę na małą wycieczkę łupieżczą, Sasi siedmiogrodzcy nie czekali z założonymi rękami. Budowali mury, wieże, strzelnice i całe systemy drewnianych galerii, które pozwalały bronić się z wysokości. W razie zagrożenia mieszkańcy zamykali bramy, wciągali drabiny, a z galerii mogli obserwować, kto i z której strony nadciąga.


Siedmiogród leżał na skrzyżowaniu szlaków, które od wieków przyciągały wszystkich — od koczowniczych plemion po ambitnych władców. Najazdy Tatarów, wyprawy osmańskie, lokalne konflikty i bandy rabusiów sprawiały, że życie w tej części Europy wymagało sprytu i dobrej organizacji. Sasi, będąc praktyczni, zamiast wznosić osobne twierdze, wzmacniali to, co już stanowiło centrum każdej wsi — kościół. Wewnątrz murów życie toczyło się zaskakująco zwyczajnie: były tu magazyny na zboże, pomieszczenia na zapasy, a nawet małe pokoiki, w których można było zamieszkać na czas oblężenia. 

Prejmer – najlepiej zachowany kościół warowny w Siedmiogrodzie


Prejmer to jeden z najważniejszych i najlepiej zachowanych kościołów warownych w całym Siedmiogrodzie. Położony zaledwie kilkanaście kilometrów od Braszowa, stanowi wyjątkowy przykład średniowiecznej architektury obronnej stworzonej przez Sasów siedmiogrodzkich.

Twierdza Prejmer (Tartlau) posiada najbardziej umocnione mury spośród wszystkich kościołów warownych w Siedmiogrodzie. Jej budowa rozpoczęła się przed rokiem 1300. Drugi etap konstrukcji datowany jest na koniec XV i początek XVI wieku. W obecnej formie wysokość murów obwodowych wynosi od 12 do 14 metrów, a ich grubość u podstawy dochodzi do 5 metrów.


Te potężne mury, naprawdę robią duże wrażenie 😯

Prejmer – najlepiej zachowany kościół warowny w Siedmiogrodzie

Pod mury warownego kościoła dotarliśmy wczesnym rankiem – aż za wcześnie, bo wszystko było jeszcze zamknięte. Zwiedzanie jest oczywiście płatne, ale cena nie jest wygórowana, biorąc pod uwagę to, co zobaczymy po przekroczeniu bramy. Bilety można kupić w automacie i zapłacić kartą, co uważam za świetne rozwiązanie.

Wejście z bramą i automatem biletowym.

Kiedy warownia wreszcie otwiera swoje podwoje, wchodzimy na pierwszy dziedziniec i już po kilku krokach wiem, że jeśli chcemy zrealizować nasz plan zwiedzania, to muszę mocno trzymać w ryzach swoje eksploracyjne zapędy. Prejmer jest jednym z tych miejsc, gdzie każdy zakamarek kusi, żeby zajrzeć głębiej — od galerii obronnych po maleńkie komórki w murach. Gdybym dała się ponieść ciekawości, mogłabym tu spędzić cały dzień, odkrywając kolejne ślady życia dawnych Sasów siedmiogrodzkich.


Pierwszy dziedziniec to przestrzeń między murami a kościołem, pełniąca funkcję komunikacyjną i obronną.


Żeby sobie lepiej uzmysłowić funkcjonowanie warowni, wystarczy spojrzeć na makietę.  

Pierwszy okrągły mur, o grubości około 3 metrów, został zbudowany w XIII wieku. W XV wieku konstrukcję wzmocniono: dodano strzelnice, tzw. „nosy smołowe” oraz cztery wieże flankujące kościół. W wyniku tych przebudów mury osiągnęły obecne parametry — 12–14 metrów wysokości i średnio 4,5 metra grubości. Wewnętrzna średnica okręgu obronnego wynosi 72 metry. 



Ogród na wewnętrznym dziedzińcu, fosa oraz mur ochronny przy wejściu pochodzą z XVI wieku. Cały kompleks — z barbakanem, fosą i rozbudowanymi elementami obronnymi — był stopniowo modyfikowany aż do XVIII wieku, tworząc jedną z najlepiej zachowanych warowni kościelnych w Europie.

Gdzie znajdowały się „Organy śmierci”

Zanim znajdziemy się w sercu warowni, przechodzimy przez 32-metrowy sklepiony korytarz, chroniony przez grube mury i masywną, kratę. Już na tym etapie wiadomo, że nie jest to wejście do zwykłej świątyni, lecz do solidnej, średniowiecznej twierdzy.


Nad przejazdem bramnym znajdował się kiedyś unikatowy mechanizm obronny zwany „organami śmierci” („Orga morții”)– obrotowa, wielolufowa konstrukcja pozwalająca oddać serię strzałów w stronę napastników. To jeden z najbardziej niezwykłych elementów dawnego systemu obronnego Prejmeru. Mechanizm znajdował się na poziomie górnych galerii obronnych, tuż nad przejazdem bramnym. Mechanizm działał jak wczesna wersja broni salwowej: lufy ładowano jednocześnie, po odpaleniu oddawały serię strzałów w krótkim odstępie, po wystrzale całość obracano, by ustawić kolejne lufy w pozycji strzału.
W praktyce tworzyło to ścianę ognia skierowaną na napastników próbujących sforsować bramę. Rumuńskie źródła podkreślają, że była to lokalna innowacja, niespotykana w innych kościołach warownych Siedmiogrodu.
Był częścią systemu obrony bramy, razem z otworami strzelniczymi i otworami do polewania smołą lub gorącą wodą. Konstrukcja była tak umieszczona, aby razem z innymi punktami ostrzału tworzyć „strefę śmierci” dla napastników próbujących sforsować bramę.

Najważniejsze informacje o kościele warownym w Prejmerze


 Kościół Krzyża Świętego został zbudowany w 1218 roku przez zakon krzyżacki i ukończony w 1240 roku pod patronatem opactwa Candler w stylu cysterskiego gotyku. 



Świątynia jest na planie krzyża greckiego.  To inspiracja wzorami bizantyjskimi, co na średniowiecznej wsi rumuńskiej było rzadkością 

Elewacja jest ascetyczna, pozbawiona ozdób — to typowe dla kościołów o funkcji obronnej. Tu liczyła się wytrzymałość, nie estetyka.  

Należy zwrócić uwagę na wysokie, ostrołukowe okna z prostym maswerkiem oraz motywem czteroliścia-to rzadki detal w kościołach warownych.  Ten  powtarzający się  motyw, występuje tu również jako osobne okna.  Symbolizuje czterolistną koniczynę i cieszył się szczytową popularnością w epoce gotyku i renesansu. 


Masywna wieża dominuje nad całą bryłą kościoła i od średniowiecza pełniła podwójną funkcję: dzwonnicy oraz punktu obserwacyjnego, z którego kontrolowano okolicę podczas zagrożeń. Zegar na fasadzie to dodatek późniejszy. 



Kościół w Prejmerze posiada kilka wejść, wszystkie podporządkowane funkcji obronnej. Główny portal prowadzi bezpośrednio do nawy i ma formę prostej gotyckiej arkady.



 Boczne wejścia są skromne i służyły komunikacji wewnętrznej, a małe przejścia techniczne w ścianach umożliwiały szybkie dotarcie do galerii obronnych. Cały system wejść zaprojektowano tak, by ułatwiać obronę, a nie dekorować świątynię.

Wnętrze kościoła – co warto zobaczyć


Układ wnętrza oparty na planie krzyża greckiego zapewnia zwartą, obronną bryłę i dobrą akustykę.

Sklepienia i układ przestrzenny




Nawa główna przykryta jest późnogotyckim sklepieniem krzyżowo-żebrowym, opartym na masywnych filarach. Żebra sklepienne tworzą geometryczne wzory, widoczne zwłaszcza w partii chóru.

Ołtarz główny i tryptyk


Najstarszy zachowany tryptyk w Transylwanii, datowany na lata 1450–1460.

Gotycki ołtarz z około 1450 roku jest najważniejszym elementem wyposażenia kościoła i uchodzi za najstarsze kaplicowe sanktuarium w całej Transylwanii. Składa się z trójdzielnego tryptyku: centralnego panelu oraz dwóch skrzydeł malowanych po obu stronach. Wewnętrzne sceny przedstawiają kluczowe momenty Męki Pańskiej, natomiast zewnętrzne — widoczne po zamknięciu ołtarza — ukazują sceny o charakterze pasyjnym i zmartwychwstania. To wyjątkowy przykład późnogotyckiego malarstwa tablicowego, który przetrwał w niemal niezmienionej formie i najciekawsze jest to, że stroje postaci odwołują się do lokalnego stroju saskiego.

Ambona i inskrypcje– kazanie zapisane w obrazie



Wnętrze kościoła w Prejmerze kryje nie tylko gotycki ołtarz, ale także wyjątkową malowaną ambonę z XVIII wieku. Jej panele przedstawiają symbole cnoty oraz niemieckie inskrypcje charakterystyczne dla saskiej wspólnoty, która przez stulecia tworzyła duchowy krajobraz tego miejsca.

Drewniana, polichromowana konstrukcja ozdobiona jest alegoriami: „Liebe” (miłość), „Notwende” (konieczność) i „Sanftmuth” (łagodność). Centralnym motywem jest płonące serce, symbol duchowego oddania i wewnętrznej przemiany.Na ambonie widnieją również cytaty biblijne i moralne wezwania, m.in.:

„Ich will euch ein neues Herz und einen neuen Geist geben”  
(„Dam wam nowe serce i nowego ducha”) – słowa proroka Ezechiela, podkreślające potrzebę odnowy duchowej.

„Nicht uns recht, sondern deinem Namen Ehre”  
(„Nie nam chwała, lecz Twojemu imieniu”).

„Denn mit Sanftmuth wird man viel ausrichten”  
(„Bo łagodnością można wiele zdziałać”).

Inskrypcje te oplatają panele ambony, tworząc kazanie w obrazie – dostępne dla każdego, niezależnie od znajomości łaciny czy umiejętności czytania. 

Ambona z jej malowanymi inskrypcjami i symbolami cnoty pokazuje, jak ważną rolę odgrywało słowo i obraz w życiu saskiej wspólnoty. 
Ale w tym kościele znajdziemy jeszcze jedną ambonę- barokową. Przytuliła się do jednego z filarów. Prowadzą do niej kamienne schody. 



Inskrypcja „DOMINI MANET” to skrócona forma cytatu z 1 Listu Piotra „Verbum Domini manet in aeternum” – „Słowo Pana trwa na wieki”.

Jednak duchowe i historyczne warstwy wnętrza nie kończą się na kazalnicy. Wystarczy rozejrzeć się po świątyni, by dostrzec kolejne świadectwa minionych epok — tablice pamiątkowe, nagrobki i detale kamieniarskie, które opowiadają historię ludzi związanych z tym miejscem przez stulecia.

Rzeźbione płyty nagrobne i reliefy z XVI wieku


 Nagrobki, inskrypcje i tablice pamiątkowe Przechowują pamięć o ludziach, którzy tworzyli historię tej wspólnoty


Nagrobek Michaela Bastii (1586)
Kamienna płyta z inskrypcją łacińską upamiętnia egregius dominus („Wybitny dostojnik”) Michael Bastia, zmarłego 7 września 1586 roku.
Tytuł „Prins Transilvaniae” wskazuje na jego wysoką pozycję społeczną i polityczną.
Płyta ozdobiona jest heraldycznym emblematem .


Nagrobek pastora Andreasa (†1593)  
Kamienna płyta z inskrypcją łacińską upamiętnia duchownego ewangelickiego, który zmarł 15 września 1593 roku. Relief otaczają ptaki, postacie i roślinne ornamenty — typowe dla saskiej sztuki sepulkralnej w Siedmiogrodzie.

Czas wyjść z sacrum i zobaczyć jak wyglądało profanum w tej kościelnej twierdzy 

Życie codzienne w kościele warownym Prejmer – jak wyglądało profanum za murami twierdzy

W czasie najazdów mieszkańcy okolicznych wsi zamykali się w Prejmerze na dni, a czasem tygodnie. Komory były małe, ciemne i chłodne, ale dla Sasów z Prejmeru stanowiły gwarancję przetrwania.

Oczywiście pozaglądaliśmy wszędzie gdzie się dało.


Dostęp do komór prowadził przez drewniane schody i galeryjki biegnące wzdłuż murów. To jeden z najbardziej charakterystycznych elementów Prejmeru — zachowany w oryginalnym układzie.

 
W murach znajdowało się ponad 270 komór mieszkalnych rozmieszczonych na dwóch, a miejscami nawet czterech kondygnacjach. , spiżarnie, warsztaty, sale do przechowywania zboża, a nawet szkolna izba. Każda rodzina miała tu swoją „kawalerkę” — numerowaną, zamykaną, z własnym zapasem żywności.

Dziś, przechodząc przez kolejne kondygnacje Prejmeru, można zajrzeć do pomieszczeń, które dawniej pełniły funkcję rodzinnych komór, magazynów i schowków. Teraz mieszczą się w nich niewielkie, ale niezwykle ciekawe ekspozycje. Malowane meble, skrzynie posagowe, naczynia, narzędzia i tkaniny pozwalają zajrzeć do świata, który istniał tu na długo przed nami — świata Sasów siedmiogrodzkich i ich codziennych obowiązków. 


Na półkach stały gliniane dzbany, talerze z ludowymi wzorami, a w kącie — skrzynia na pościel, często najpiękniej zdobiona. Łóżka przykrywano ręcznie tkanymi narzutami, a stół z szufladą służył nie tylko do jedzenia, ale też do pisania, liczenia, planowania.

Wchodząc do takiego wnętrza, od razu uderza bogactwo kolorów: błękity, zielenie, czerwienie — wszystko ręcznie malowane, z motywami kwiatowymi i geometrycznymi. Szafy, kredensy, łóżka i stoły nie były anonimowe. Miały daty, inskrypcje, czasem inicjały 






Na zewnątrz mogło wrzeć piekło: dym z podpalonych gospodarstw, krzyki, odgłosy oblężenia. 
A w środku ... małe dziecko kołysało się spokojnie, zupełnie nieświadome zagrożenia, poruszając się w takt cichej kołysanki śpiewanej przez matkę.


Albo kapelusz rzucony niedbale na drewniany wieszak… i już widzisz, jak mężczyzna zmęczonym krokiem wraca do domu. Zwabiony zapachem dochodzącym z kuchni, zdejmuje kapelusz w pośpiechu, chcąc jak najszybciej usiąść  na drewnianym zydlu, nad talerzem z parującą zupą.  

To właśnie takie sceny najlepiej pokazują, czym był Prejmer w czasach najazdów: nie tylko twierdzą, ale schronieniem, w którym ludzie próbowali ocalić resztki codzienności. W miejscu stworzonym do obrony wciąż było miejsce na czułość, troskę i zwykłe życie — nawet jeśli toczyło się ono w cieniu wojny.

W Prejmer życie codzienne nie zamierało tylko dlatego, że za murami czyhał wróg. Każdy robił to, co było konieczne, by przetrwać. Jedni naprawiali narzędzia, inni łatali podarte ubrania albo ostrzyli broń, która mogła się przydać w każdej chwili. W wolnych zakamarkach murów powstawały plecione kosze, a z ręcznych żaren dobiegał jednostajny, kojący dźwięk mielonego ziarna. 


W kuźni działającej w założeniu obronnym wykonywano i naprawiano podstawowe elementy wyposażenia gospodarstw: gwoździe, zawiasy, okucia, klamry, podkowy oraz proste części narzędzi rolniczych, ale również broń i jej elementy. Kowal pracował przy palenisku z miechem, rozgrzewając metal do czerwoności, a następnie formując go na kowadle przy użyciu młotów i szczypiec. To tu powstawały przedmioty, bez których codzienne funkcjonowanie wsi i twierdzy byłoby niemożliwe. Kuźnia była jednym z kluczowych punktów zaplecza rzemieślniczego społeczności saskiej.


Tłocznia — masywna, śrubowa konstrukcja, która służyła do wyciskania soku z winogron i jabłek. Obracana ręcznie śruba powoli opuszczała drewniany docisk na pojemnik pełen owoców, a krople soku spływały do glinianych naczyń. Wino nie było luksusem, lecz częścią codzienności: napojem, środkiem płatniczym, elementem świąt i liturgii. 

Przestrzeń za murami stawała się, w czasie zagrożenia samowystarczalną, tętniącą życiem enklawą.

Szkoła za murami 


W obrębie kościoła obronnego w Prejmer funkcjonowały sale szkolne, które pełniły ważną rolę w życiu społeczności saskiej. Edukacja była ściśle związana z parafią luterańską, dlatego zajęcia odbywały się w pomieszczeniach wbudowanych w system obronny twierdzy. 


Szkoła służyła przede wszystkim dzieciom miejscowych Sasów, ucząc podstaw czytania, pisania, rachunków oraz katechizmu. Nauczyciel był zwykle jednocześnie kantorem lub pomocnikiem duchownego, co było typowe dla saskich wspólnot wiejskich. Pomieszczenia szkolne były proste, wyposażone w ławy, tablice i podstawowe pomoce, a ich funkcjonowanie nadzorowała parafia.


Dziś dawne sale lekcyjne są częścią trasy zwiedzania. Stanowią przykład tego, jak wielofunkcyjna była twierdza: oprócz obrony zapewniała mieszkańcom miejsce kultu, zaplecze rzemieślnicze, magazyny żywności, a także przestrzeń do nauki, co podkreśla wysoki poziom organizacji życia społecznego Sasów siedmiogrodzkich.

Kościół Warowny w Prejmer – Imponująca Ekspozycja Muzealna i Skarbnica Siedmiogrodzkiej Historii


Zwiedzanie kościoła warownego w Prejmer to nie tylko spotkanie z jedną z najlepiej zachowanych twierdz saksońskich w całej Transylwanii, ale także wejście do niezwykle bogatej ekspozycji muzealnej. Wewnątrz murów znajduje się imponujący zbiór przedmiotów związanych z życiem codziennym, rzemiosłem i kulturą Sasów siedmiogrodzkich. 








To wnętrze pełne dawnych przedmiotów codziennego użytku: haftowane tkaniny, ceramika, drewniane narzędzia i elementy wyposażenia, które tworzą obraz typowego saskiego domu z regionu. Na ścianie wiszą talerze i kubki o charakterystycznych niebieskich zdobieniach. Warto zwrócić uwagę na drewniane łóżko z misternie malowaną ramą. Wysoko ułożone poduszki i tekstylia w czarno‑białe wzory pokazują, jak ważną rolę odgrywały tkaniny w saskich domach. Nad łóżkiem zawieszono dopasowaną tkaninę, tworząc spójną kompozycję.

Naszą uwagę przyciągają detale, urokliwe malowane ornamenty roślinne i przedmioty codziennego użytku. Jak zwykle, chcę wszystko wiedzieć 😁


Codzienność ...

   

Kubki wykonane z cyny, wyposażone w uchwyt i zamykaną pokrywkę. Tego typu naczynia były używane w gospodarstwach domowych oraz podczas podróży. Forma i materiał odzwierciedlają popularne w regionie techniki obróbki metalu w XIX wieku.


To typowy (i niezwykle piękny) przykład transylwańskiego meblarstwa malowanego z XIX wieku. Zdobienia tego typu były charakterystyczne zarówno dla Sasów siedmiogrodzkich, jak i Szeklerów. Charakterystyczne motywy kwiatowe, symetryczne układy i intensywne barwy należą do najbardziej rozpoznawalnych elementów regionalnej sztuki ludowej. Rozpoznać tu można stylizowane tulipany, pełne róże, postrzępione goździki oraz geometryczne rozety kwiatowe, uzupełnione liśćmi i gałązkami tworzącymi symetryczną kompozycję, gdzie kwiaty pełniły zarówno funkcję dekoracyjną, jak i symboliczną.


Krzesła malowane, 1822 r.  
Ręcznie zdobione krzesła z charakterystycznymi motywami kwiatowymi i sercami. Wykonane w warsztatach wiejskich na terenie Siedmiogrodu.


Ciekawostki o warownym kościele w Prejmer

Pokój dla skłóconych małżeństw 

Pokój dla skłóconych małżeństw… czyli legenda, która żyje własnym życiem
Wśród turystów krąży opowieść, że w Prejmerze istniał specjalny pokój dla skłóconych małżeństw. Podobno zamykano tam parę na kilka dni, dawano im jedno łóżko, jeden talerz i jedną łyżkę — i czekano, aż się pogodzą. 

Efekty pewnie zależne były od temperamentu zamkniętych osób 😂 w przypadku niektórych mogło to się zakończyć zgoła wdowieństwem 😂

Choć historia jest barwna i chętnie tutaj opowiadana, nie ma nic wspólnego z Prejmerem. To legenda, która przywędrowała tu z innego saskiego kościoła warownego — z Biertan, gdzie faktycznie istniało pomieszczenie zwane „małżeńską celą pojednania”. Tamtejsi duchowni stosowali tę metodę jako formę mediacji, zanim zgodzili się na rozwód.

Kamień Hańby

Kamień hańby – oryginalny element prawa zwyczajowego
Przy południowych drzwiach kościoła przechowywano Kamień Hańby (28 kg). Złodziei przywiązywano do niego w niedzielne poranki, aby byli publicznie zawstydzeni. Ostatni raz użyto go w 1855 roku. Znajduje się przy południowym wejściu do kościoła, dokładnie tam, gdzie był używany w XIX wieku. To niewielki, gładki kamień z metalową obręczą, do której dawniej przywiązywano winowajców. Nie jest rekonstrukcją — to oryginał, który przetrwał do naszych czasów. 

No cóż, myślę, że w dzisiejszych czasach też nie brakowałoby okazji do użycia, tego myślę bardzo skutecznego środka. Bardzo szkoda, że prawo zabrania takich praktyk, bo to dużo tańsze niż system penitencjarny 😂

Jedyna twierdza, której Turcy nigdy nie zdobyli – i to mimo dziesiątek oblężeń

Prejmer był oblegany około 50 razy — i niemal zawsze skutecznie się bronił. Przetrwała wszystkie najazdy osmańskie, nie została zdobyta przez Turków ani Tatarów. Padła tylko raz, w okolicznościach wyjątkowych i nieporównywalnych z regularnym oblężeniem. To właśnie dlatego Prejmer uchodzi za najskuteczniejszą twierdzę chłopską w całej Transylwanii. Jej potężne, 12‑metrowe mury, wąskie wejścia, system strzelnic i magazyny żywności pozwalały mieszkańcom wytrzymać oblężenie przez wiele dni, a nawet tygodni.




Sklepik z regionalnymi pamiątkami

Na terenie obiektu działa niewielki sklepik z pamiątkami, do którego naprawdę warto zajrzeć. Można tu znaleźć lokalne wyroby rzemieślnicze, tradycyjną ceramikę, haftowane tekstylia, produkty inspirowane saską kulturą oraz drobne upominki związane z kościołem warownym. To świetne miejsce, by zabrać ze sobą kawałek regionalnego dziedzictwa — autentycznego, ręcznie wykonanego i mocno zakorzenionego w historii Siedmiogrodu.




Zabytkowe domy w Prejmer – żywa część dziedzictwa UNESCO

Choć większość turystów przyjeżdża do Prejmeru, by zobaczyć imponujący kościół warowny, warto na chwilę zboczyć z głównej trasy i zajrzeć w boczne uliczki. To właśnie tam kryje się mniej znana, ale niezwykle cenna część lokalnego dziedzictwa — zabytkowe domy saskie z XVII, XVIII i XIX wieku, które wraz z układem urbanistycznym wsi tworzą integralny element wpisu na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.


Te charakterystyczne, malowane na jasne kolory domy stoją wzdłuż dawnych osi komunikacyjnych, zachowując tradycyjny układ siedmiogrodzkiej wsi: długie, wąskie działki, masywne bramy i zabudowania gospodarcze zamykające podwórze. 


Jednym z najciekawszych miejsc jest dom pod numerem 13 przy ulicy Pompierilor. Dziś mieści się tam pracownia Steli Onuț, artystki specjalizującej się w tradycyjnych technikach malowania na drewnie. 



Jej warsztat to wyjątkowa okazja, by zobaczyć, jak dawne saskie rzemiosło funkcjonuje we współczesnym świecie — nie jako muzealny eksponat, lecz jako żywa, praktykowana sztuka.


Na zwiedzanie Prejmer naprawdę warto przeznaczyć sobie sporo czasu (2-3 godz.) To nie jest miejsce, które „odhacza się” w pół godziny. Labirynt komór mieszkalnych, galerie obronne, muzealne ekspozycje i detale architektoniczne sprawiają, że twierdza wciąga na długo. Każde pomieszczenie kryje inną historię, a im wolniej się idzie, tym więcej można dostrzec — od śladów dawnego życia codziennego po unikatowe elementy obronne. To jedno z tych miejsc, gdzie warto zwolnić i pozwolić sobie na spokojne odkrywanie kolejnych zakamarków.



My jeszcze po drodze zajrzeliśmy do tutejszej cerkwi — przyciągnęła nas muzyka cerkiewna dobiegająca z otwartych drzwi. Choć prawosławna Cerkiew Trzech Świętych Hierarchów w Prejmer nie jest zabytkiem, zdecydowanie warto do niej zajrzeć. Wnętrze zachwyca wystrojem, a współczesne ikony i polichromia są namalowane zgodnie z bizantyjskimi wzorcami. To typowe dla nowych cerkwi w Rumunii, gdzie dba się o zachowanie kanonicznego stylu ikon, nawet jeśli są malowane współcześnie. 

Czas na drugą kościelną twierdzę. Jedziemy do  Hărman. 

Kościół obronny w Hărman – niezwykła warownia Sasów w sercu Transylwanii

Po zaparkowaniu samochodu w uliczce obok kościoła i wyjściu z klimatyzowanego wnętrza nasz zapał do zwiedzania nieco osłabł. Po przeszło trzech godzinach spędzonych w Prejmer, kolejna kościelna twierdza zwiedzana przy 30 stopniowym upale-  to mogło wykończyć każdego miłośnika zabytków. Na wszelki wypadek, nie patrzyłam na minę Andrzeja, tylko pomaszerowałam prosto do kasy z biletami.😂
Akurat dzwon na wieży kościelnej wybijał godzinę 12:00

 Przez moment oczami wyobraźni zobaczyłam wygodny leżak i puszkę zimnego ursusa 😏

Ale cytując Andrzeja "nie po to jedziesz na urlop, żeby nic nie robić" 😜Z czym niestety się zgadzam, więc nasz "wypoczynek" bywa nieco męczący 😂

W kasie oprócz biletów otrzymujemy broszurę opowiadającą o historii miejsca i poszczególnych elementów warowni. (Broszura do zwrotu przy wyjściu)

Kościół obronny w Hărman 

Kościół obronny w Hărman (niem. Honigberg) to jeden z najważniejszych i najlepiej zachowanych zabytków średniowiecznej architektury saskiej w Siedmiogrodzie. Jego historia sięga XIII wieku, kiedy osadnicy sprowadzeni przez króla Andrzeja II wznieśli tu romańską bazylikę, później rozbudowaną i przystosowaną do celów obronnych. Potężne mury obronne w niektórych miejscach mają wysokość aż 12 metrów i wieńczy je 7 wież. 

Romańska bazylika z elementami cysterskimi

Kościół w Hărmanie to trzynawowa bazylika z kwadratowym prezbiterium i półkolistą absydą — układ typowy dla romanizmu, ale wzbogacony o elementy charakterystyczne dla architektury cysterskiej. Widać je w prostocie wnętrza, harmonijnych proporcjach i oszczędnym detalu.


Na zdjęciu widać kilka cech typowych dla architektury cysterskiej, które przeniknęły do kościołów warownych tego regionu.
 Elewacja jest całkowicie pozbawiona dekoracji, ściany są gładkie i bielone, a okna mają prostą, wydłużoną formę bez maswerku. Bryła kościoła jest zwarta i logiczna, z wysokim, dwuspadowym dachem i prostą wieżą pozbawioną ozdobnych detali. To właśnie ta surowość, funkcjonalność i klarowność formy świadczą o cysterskich wpływach widocznych w Hărmanie.

Potężna wieża z XIV wieku

Dominantą całego założenia jest 50‑metrowa wieża, wzniesiona około 1300 roku. Pełniła funkcję dzwonnicy, punktu obserwacyjnego i miejsca alarmowego. Do dziś można wejść na jej wyższe kondygnacje wąską, spiralną klatką schodową.

                           



Oczywiście, wchodzimy na wieżę. Warto. Z góry rozciąga się ładna panorama na południe  na niezwykłe góry Bucegi.

System obronny – mury, baszty i galerie

Dokładnie tak jak w Prejmerze, również w Hărman kościół obronny pełnił w czasie oblężeń funkcję schronienia dla całej społeczności. W obrębie murów znajdowały się komory magazynowe, pomieszczenia gospodarcze, warsztaty oraz przestrzenie wspólne, z których korzystali mieszkańcy podczas długotrwałego zagrożenia. Dzięki temu kompleks w Hărman był nie tylko miejscem kultu, lecz także sprawnie zorganizowaną twierdzą, zdolną utrzymać lokalną społeczność przez dłuższy czas.



W murach Hărman zachowały się dwa typy strzelnic: wąskie szczeliny dla łuków i kusz oraz szersze otwory kluczowe przystosowane do hakownic, co pokazuje, że system obronny był modernizowany wraz z rozwojem broni.



W Hărman cele refugialne tworzą zwarty pierścień zabudowy przylegający bezpośrednio do kościoła, a nie – jak w Prejmer – do obwodu murów. To zasadnicza różnica w układzie obronnym. W Prejmer cele są częścią potężnego, regularnego muru a tutaj architektura wyrasta od środka, wokół kościoła, który staje się osią zarówno życia religijnego, jak i schronienia.



Jednocześnie w murach obwodowych również znajdują się pomieszczenia. Są jednak inaczej rozmieszczone . Były raczej wykorzystywane  bardziej jako magazyny i zaplecze niż jako główne miejsca schronienia. 


Tutaj widzimy drewniane hurdacje, wysunięte na zewnątrz galerie obronne, montowane na szczycie murów lub wież.
Dzięki nim obrońcy mogli obserwować teren, strzelać w dół, a nawet razić napastników stojących tuż pod murem. W podłodze znajdowały się otwory, przez które zrzucano kamienie lub wylewano wrzątek i smołę. To jedno z nielicznych miejsc, gdzie można zobaczyć autentyczną, średniowieczną hurdycję, a nie rekonstrukcję.

Hărman miał system sygnalizacji z innymi warowniami. Z wieży kościoła można było wysyłać sygnały świetlne i dymne do: Prejmer, Sânpetru, Bod, Brașov

To była część regionalnej sieci alarmowej, która pozwalała reagować na najazdy w ciągu minut, nie godzin.

Dziś część tych dawnych pomieszczeń pełni już zupełnie inną funkcję — urządzono w nich niewielkie, ale bardzo ciekawe ekspozycje, które naturalnie prowadzą dalej, w stronę wnętrza kościoła.


Zbiory muzealne w Hărman – najciekawsze eksponaty ukryte w dawnych pomieszczeniach obronnych



Zwiedzanie muzealnych pomieszczeń w Hărman to trochę jak otwieranie kolejnych szuflad w domu, którego właściciele wyszli tylko na chwilę. 

Każde pomieszczenie ma swój charakter: raz trafiasz do izby, gdzie pachnie dawnym mydłem i haftami, chwilę później stoisz w kuźni pełnej narzędzi, a za chwilę twoje oczy przyciągają barwne regionalne stroje.


Ręcznie malowane fronty to  wizytówka Sasów siedmiogrodzkich. Charakterystyczne są: motywy kwiatowe i roślinne, symetria oraz powtarzalność wzorów a także intensywne kolory: błękity, czerwienie, zielenie.
Te meble były dumą domu i często przekazywano je z pokolenia na pokolenie.

Na kredensie zastawa i naczynia ustawione „na pokaz” – typowe dla saskich gospodarstw, gdzie kredens był nie tylko meblem, ale też wizytówką domu.

W kącie maszyna do szycia czekająca, aż ktoś znów usiądzie, żeby spod zręcznych palców wyczarować białe koszule albo kolorowe spódnice. W saskich domach szycie było codziennością, a kobiety słynęły z dbałości o tekstylia i hafty.


Jak dla mnie cudo. Od razu mogę tutaj zamieszkać 😀


Szczególnie te haftowane poduchy są fantastyczne - One nie są tylko dekoracją — to była wizytówka domu. Im bogatszy haft, tym większa duma gospodyni. W saskich rodzinach takie poduchy często szyto na posag, a wzory przechodziły z pokolenia na pokolenie.  

Uwagę zwracają poduszki na których wyszyte są sceny z popularnych bajek Charles’a Perraulta czy braci Grimm. 


😁Poranny zestaw startowy sprzed stu lat: żeliwny piec, dzban z wodą ,miska z mydłem i haft z życzeniem ‘Frohes Erwachen’ czyli domowa mantra „Miłego obudzenia się”.


Stroje Sasów siedmiogrodzkich

Sasi siedmiogrodzcy przez wieki tworzyli w Transylwanii własny, bardzo rozpoznawalny styl ubioru — elegancki, uporządkowany i pełen detali, które zdradzały zarówno pochodzenie, jak i status. W męskich strojach dominowały geometryczne hafty, szerokie kapelusze i długie kaftany zdobione metalowymi aplikacjami. To była odświętna elegancja, w której można było iść do kościoła, na jarmark i na rodzinne uroczystości, zawsze wyglądając „jak trzeba”.

Kobiece stroje były bardziej dekoracyjne: białe koszule z delikatnym haftem, kolorowe gorsety, koronkowe fartuchy i obowiązkowy czepiec — znak, że kobieta jest mężatką. Czepiec był dumą domu, często szytym na posag i przekazywanym dalej. Całość tworzyła kompozycję, która łączyła codzienną pracowitość z odświętną elegancją. To właśnie dzięki takim detalom stroje Sasów są dziś jednymi z najbardziej charakterystycznych w całym Siedmiogrodzie.


                                     

 Saska elegancja od święta: biała koszula z delikatnym haftem, kolorowy gorset, koronkowy fartuch i czepiec, który od razu zdradza, że mamy do czynienia z mężatką.

                                       

Saski dżentelmen w pełnej gali: kapelusz z rondem, które mówi ‘znam swoją wartość’, haftowana koszula, a do tego zdobiony kaftan. Całość domyka  również haftowany Halstuch (tak inna wersja krawatu) — elegancka wstęga wiązana na szyi, bez której żaden saski gospodarz nie wychodził na święto.”



W stroju kobiecym Sasów siedmiogrodzkich te duże, dekoracyjne kokardy to element nazywany „Schürzenbänder” albo „Bänder” — czyli wstęgi fartuchowe. Były przyszyte lub przypięte do fartucha,
wiązano je z przodu lub z boku w dużą, efektowną kokardę i zwisały wzdłuż spódnicy aż do kolan lub niżej. Wstęgi były znakiem statusu i elegancji.
Im bogatszy haft i im dłuższe wstęgi, tym: wyższy status rodziny, większa dbałość o tradycję, bardziej odświętny charakter stroju.
k/W praktyce były czymś w rodzaju „biżuterii tekstylnej” — kobiety wkładały je na święta, wesela, procesje i ważne uroczystości.

A na koniec zostawiliśmy kościół — miejsce, w którym XIII‑ i XV‑wieczne freski wciąż opowiadają biblijne historie. 

Kaplica freskowa w Hărman – XIV‑wieczne wnętrze z zachowanymi XV‑wiecznymi malowidłami

Kaplica w Hărman to jedno z najbardziej niezwykłych miejsc w całej warowni. Ukryta w wieży, dostępna z ciągu dawnych pomieszczeń mieszkalnych, ukrywa cenne fragmenty malowideł z XIV i XV wieku.

                                    

Do kaplicy wchodzi się bezpośrednio dawnych pomieszczeń mieszkalnych w wieży — idziesz przez zwykłe izby, a nagle otwiera się przed tobą małe, sklepione wnętrze całe pokryte freskami,


Kaplica to miejsce, które zaskakuje. Ściany, sklepienie, nawet łuki są pokryte malowidłami, które powstawały warstwami od XIII do XV wieku. Zobaczymy tu cykl Sądu Ostatecznego, apostołów z łacińskimi banderolami, sceny biblijne prowadzące do bramy raju i monumentalne Ukrzyżowanie na sklepieniu. Freski są miejscami uszkodzone, ale dzięki temu widać ich wiek i technikę — jakby ktoś uchylił nam drzwi do średniowiecznego warsztatu malarskiego.                             


Fragment cyklu Sądu Ostatecznego w kaplicy wieżowej: na północnej ścianie widać rząd nagich dusz oczekujących na wyrok oraz ławę sędziów — jedno z najlepiej zachowanych przedstawień moralizatorskich w całym kompleksie.


Na wschodniej ścianie kaplicy w wieży znajduje się scena wejścia do raju: anioł wskazuje złotą bramę, a grupa świętych czeka na wprowadzenie. To jeden z najbardziej narracyjnych fresków w Hărman.


W centrum sklepienia kaplicy wieżowej dominuje Ukrzyżowanie — kompozycja otoczona postaciami świętych i aniołów. To najważniejszy fresk całego cyklu, datowany na XV wiek.


Na południowej ścianie kaplicy w wieży zachował się rząd apostołów z łacińskimi banderolami — fragment cyklu dydaktycznego, w którym cytaty z Ewangelii miały pełnić funkcję ‘katechizmu na ścianie.

Ten niewielki, niepozorny pokój w wieży okazuje się najcenniejszą częścią całego kompleksu. 

Zobaczmy, co kryje wnętrze kościoła.

Kościół w Hărman-  serce całej warowni 


Wnętrze kościoła w Hărman najlepiej czytać przez pryzmat jego architektury — to ona nadaje ton całemu doświadczeniu. 


To późnogotycka, jednonawowa świątynia o wyjątkowo klarownym układzie: wysoka nawa, smukłe okna i proste sklepienie tworzą przestrzeń jasną, uporządkowaną i podporządkowaną luterańskiej estetyce. Charakterystyczne empory biegnące wzdłuż ścian zwiększały pojemność kościoła i były typowym rozwiązaniem w saskich wspólnotach. Całość jest skromna, ale harmonijna. 

Po prawej stronie widać tablicę z cyframi - o tablica pieśni używana podczas nabożeństw. W kościołach ewangelickich jest to standardowy element wyposażenia: umieszcza się na niej numery pieśni z aktualnego śpiewnika, które będą wykonywane podczas liturgii. Dzięki temu wierni wiedzą, które utwory przygotować i jakie strony otworzyć w książeczkach.


Moją uwagę przykuły konsolki kamienne,  które w średniowieczu pełniły funkcję zarówno konstrukcyjną, jak i dekoracyjną. W Hărman są one szczególnie ciekawe, bo zachowały się w kilku wariantach i pokazują różne style rzeźbiarskie. Ta powyżej reprezentuje styl ludowy . 
Takie głowy mogły pełnić funkcję symboliczną (strażnika, obserwatora, postaci apotropeicznej)


A ta z twarzą i skrzydłami, to typowy motyw anielskiego wspornika. Takie przedstawienia miały symbolicznie „podtrzymywać” elementy architektury – jakby anioł dosłownie dźwigał sklepienie lub belkę.


 Późnogotyckie sklepienie krzyżowo‑żebrowe, charakterystyczne dla saskich kościołów. 

Nad łukiem jedno z najczęściej umieszczanych zdań w kościołach ewangelickich -cytat z Listu do Hebrajczyków 13,8 „Jesus Christus gestern und heute und derselbe auch in Ewigkeit!”

To  a jego znaczenie to: „Jezus Chrystus wczoraj i dziś, ten sam także na wieki.”

                                  

Centralnym punktem ołtarza jest krucyfiks, otoczony bogatą, snycerską oprawą. Złocenia, ornamenty roślinne i symetryczna kompozycja nadają mu uroczysty charakter, ale całość pozostaje czytelna i teologicznie skoncentrowana. Nad krzyżem umieszczono owal z napisem „Gott ist die Liebe” – „Bóg jest miłością”. 

Poniżej na zdjęciu nad ławkami dla dostojników widnieje cytat  Listu do Efezjan 2,19 "A więc nie jesteście już obcymi ani przybyszami, lecz współobywatelami świętych i domownikami Boga."

Widoczne w kościele cytaty biblijne, to charakterystyczny element świątyń ewangelickich. Zastępują one dawną ikonografię i pełnią funkcję teologicznych drogowskazów. Zamiast obrazów świętych pojawiają się słowa Pisma, które mają prowadzić wiernych i przypominać o podstawowych prawdach wiary.


Stalle w kościele w Hărman kryją w sobie detal, którego wielu odwiedzających w ogóle się nie spodziewa: prawdziwe, historyczne kobierce, należące do jednego z najcenniejszych zespołów tekstyliów w całej Europie Środkowej. To nie są zwykłe dywany — to fragment większej historii, która zaczyna się daleko poza Siedmiogrodem.

W protestanckich kościołach Transylwanii od XV do XVII wieku gromadzono osmańskie, anatolijskie dywany, dziś znane jako Transylvanian rugs. Były to luksusowe tkaniny przywożone przez kupców z Imperium Osmańskiego, niezwykle cenione przez lokalne społeczności. Z czasem stały się one darami składanymi przez bogate rodziny i cechowych mistrzów — symbolem statusu, wdzięczności i pobożności. Właśnie dlatego tak wiele z nich przetrwało nie w domach, lecz w kościołach, gdzie były chronione i używane podczas świąt oraz ważnych uroczystości.

Towary płynęły z Anatolii przez Morze Czarne i Dunaj do portów Wołoszczyzny, a stamtąd kupcy wieźli je przez Karpaty prosto do Braszowa. Miasto stało się w XV wieku jednym z najważniejszych punktów przeładunkowych handlu orientalnego, tak istotnym, że w jego rejestrach celnych obok florenów pojawia się nawet osmańska akçe. To właśnie tą drogą trafiały tu pieprz, jedwab, dywany i inne dobro. 

A z Braszowa dalej na północ , również do Polski gdzie również można zobaczyć podobne orientalne dywany w zbiorach muzealnych — świadectwo tego samego, szerokiego handlowego krwiobiegu, który łączył miasta i kultury. 




Otwarta brama warowni w Hărman działa jak zaproszenie do zupełnie innego świata — świata siedmiogrodzkich Sasów, ich codzienności, ich porządku i ich wyobrażeń o tym, co chroniło wspólnotę przez stulecia. Za progiem nie czeka muzealna ekspozycja, tylko żywa architektura: bielone mury, drewniane galerie, kwiaty w oknach i kamienne przejścia, które prowadzą coraz głębiej w historię. 


Kościół warowny w Hărman to miejsce, w którym najlepiej widać, jak Sasi potrafili połączyć codzienność z obroną i duchowością. Z zewnątrz wygląda jak twierdza — grube mury, wieże, ganek strażniczy biegnący dookoła całego założenia. W środku jednak kryje się przestrzeń, która przez stulecia była centrum życia wspólnoty

Kościół warowny w Saschiz 

Pod kościół warowny w Saschiz trafiliśmy zupełnie przypadkiem, szukają raczej wrażeń kulinarnych niż estetycznych. Nie wiem dlaczego ale zawsze jak nie potrzebujemy jedzenia, mijamy po drodze dziesiątki restauracji, zajazdów i barów. A kiedy naprawdę umieramy z głodu po kilku godzinach jazdy — wszystko znika, albo jest zamknięte na głucho 😐

Z natężoną uwagą wypatrywałam z samochodu miejsca gdzie można coś zjeść, gdzieś tylko kątem oka rejestrując, że przejeżdżamy przez kolejne urokliwe miejscowości, które kiedyś należały do siedmiogrodzkich Sasów.


W końcu najpierw zobaczyłam tabliczkę „mici”, potem niewielką, OTWARTĄ budkę, a dopiero na końcu miejsce, w którym stała. Czekając na porcję gorących mici z musztardą, mieliśmy okazję rozejrzeć się dookoła — i tak właśnie, zupełnie mimochodem, zobaczyliśmy kościół warowny w Saschiz. Niestety tylko z zewnątrz — było już późno, a cały kompleks był zamknięty.

Kościół warowny w Saschiz 

Kościół warowny w Saschiz to jeden z najbardziej charakterystycznych obiektów saskiej architektury obronnej w Siedmiogrodzie wzniesiona w latach 1493–1496 przez kolonistów saskich  Już z zewnątrz robi wrażenie potężnej, zwartej budowli, która bardziej przypomina twierdzę niż świątynię. Powstał na miejscu wcześniejszej romańskiej bazyliki. 


Sam kościół jest wysoki, jednonawowy, nakryty stromym dachem i wzmocniony szeregiem smukłych przypór, które podkreślają jego obronny charakter.
W górnych partiach murów widać otwory strzelnicze oraz ślady po dawnym ganku obronnym, z którego mieszkańcy mogli bronić się podczas najazdów. Okna są nieliczne, wąskie i ostrołukowe — typowe dla późnego gotyku, ale rozmieszczone oszczędnie, bo priorytetem była funkcja obronna, nie dekoracyjna.


Najbardziej zaskakującym elementem jest brak wieży kościelnej. Zamiast niej funkcję strażniczą pełniła stojąca nieco wyżej, oddzielna wieża obronna, wzorowana na słynnej wieży zegarowej w Sighișoarze. 


Cały zespół — kościół i wieś — znajduje się na liście UNESCO jako część „Wiosek z kościołami warownymi w Transylwanii” (od 1993 r.) 

Saschiz to nie tylko warowny kościół — to cała, wielowarstwowa historia saskiej społeczności, która przez stulecia tworzyła tu własny, rozpoznawalny świat. Właśnie dlatego obok monumentalnej świątyni warto pamiętać o dwóch elementach, które równie mocno definiują tę miejscowość: rzemiośle i zamku chłopskim górującym nad wsią.



Saschiz przez długi czas słynął z lokalnych warsztatów rzemieślniczych, które działały tu nieprzerwanie od średniowiecza. Najbardziej charakterystycznym produktem stała się niebieska ceramika, wytwarzana od 1702 roku. Jej dekoracje — białe, roślinne motywy na kobaltowym tle — były tak cenione, że trafiały daleko poza granice regionu. 

Ale to już tematy na kolejne posty...

Każdy kościół warowny w Siedmiogrodzie opowiada inną historię — różnią się skalą, funkcją, detalem i tym, co przetrwało do naszych czasów. Wspólne mają tylko jedno: każdy z nich jest na swój sposób wyjątkowy i każdy naprawdę warto zobaczyć.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wielka Fatra: Zadnia Ostra i Ostra – wędrówka wśród skał i chmur

W mieście mistrza Pawła - Lewocza

Rohacz Ostry i Rohacz Płaczliwy - "Orla Perć" Tatr Zachodnich część I

Pieniny - "Sokolą Percią"

Jedną nogą w Bieszczadach drugą w Beskidzie Niskim