Retezat. Góry o niebieskich oczach. Część III - Lacul Stânișoară.
To był nasz ostatni dzień wędrówek po szlakach Retezatu. Tym razem miało być na luzie, spokojnie, bez żadnego ekstremum ...a wyszło jak zwykle 😂
![]() |
| "Niebieskie oczy Retezatu" |
Șaua Ciurila (1810 m)
Na szlak wyruszaliśmy ze znanej nam już osady turystycznej Râușor. Dwa dni wcześniej właśnie stąd zaczynaliśmy naszą wędrówkę na szczyt Retezat ( przeczytacie o tym pod tym linkiem Retezat. Część I
Tym razem do szlaku, było bliżej. Zaczynał się zaraz za parkingiem, tuż pod wyciągiem narciarskim.
To znaczy teoretycznie się zaczynał, bo znaków niebieskiego krzyżyka nie było nigdzie widać. Ale mapa powiedziała, że musimy iść wzdłuż wyciągu krzesełkowego, po trasie narciarskiej. No to poszliśmy 😂
Już początkowy odcinek był ekstremalny 😂 Prawie pionowo pod górę, po błotnistej ziemi zmieszanej z kamieniami. (Akurat ośrodek narciarski jest w rozbudowie i przygotowują nowe trasy narciarskie, więc pół góry jest mocno zdewastowane.
W którymś momencie szlak odchodzi w lewo i trochę trawersuje to zbocze. Ale ogólnie jest to jedno wielkie pobojowisko. I żeby było śmiesznej, kiedy byliśmy w połowie tej góry, ruszył wyciąg krzesełkowy 😕, którym można było wyjechać do górnej stacji kolejki czyli prawie na szczyt, skąd jest skrót do szlaku. Ale, jak później zobaczyliśmy jak ten "skrót" wygląda to mordercze wejście pod górę jest lepszą opcją 😥
Ścieżka prowadzi lasem. W kilku miejscach ograniczone widoki. Cały czas pod górę, ale już nie tak stromo jak na początku. Skoro nie ma widoków, to skupiamy się na tym co pod nogami 😉I od razu trafia się nam niezły okaz.
Gnidosz Hacqueta - w Polsce bardzo nieliczny, występuje zaledwie na kilkunastu stanowiskach w Tatrach i na Babiej Górze .Gatunek objęty ścisłą ochroną. Jest półpasożytem, pasożytującym na korzeniach roślin.
Podobają mi się oznaczenia szlaków w Rumunii – są tak kolorowe i różnorodne 😁. Trasa, którą zmierzamy do jeziora Stânișoară, jest dość popularna, a że dziś sobota, sporo osób korzysta z pięknej pogody, by wyruszyć w góry. Rumuńscy turyści potrafią być dość głośni i muszę przyznać, że trochę mi to przeszkadza. Cóż, przez ostatnie dwa dni nie spotkaliśmy nikogo na szlakach, a teraz mamy wręcz nadmiar towarzystwa.
Po około 5 km docieramy na przełęcz Ciurila (1810 m) robi się na chwilę widokowo. Przełęcz jest węzłem szlaków. Choć dziś to szlak turystyczny, przełęcz była wykorzystywana przez pasterzy z okolic Râușor i Sălașu de Sus jako przejście na wyższe hale.
Ze względu na położenie między grzbietami górskimi, przełęcz jest miejscem częstych załamań pogody – mgły i nagłe podmuchy wiatru pojawiają się tu wyjątkowo szybko.
Najładniejszy widok jest na szczyty Bucura I i Bukura II . A w głębi dolina do której zmierzamy.
Aż do następnego rozwidlenia szlaków ścieżka bardzo stromo schodzi na dno doliny, do górskiego potoku Stânișoară. Jest tam również wodospad o takiej samej nazwie, ale zostawiamy go sobie na później. Za to przyśpieszamy bardzo kroku, usiłując zostawić za sobą hałaśliwe towarzystwo.
Valea Stânișoarei
Zmieniamy znak szlaku na niebieski trójkąt i wędrujemy w górę doliny. Ścieżka wznosi się bardzo łagodnie, więc to też ma na pewno wpływ na ilość turystów. Nazwa doliny pochodzi bezpośrednio od potoku Stânișoară, który spływa z wysokich kotłów polodowcowych pod masywem Retezatu i zasila jezioro o tej samej nazwie. Sama nazwa „Stânișoară” prawdopodobnie wywodzi się od pasterskich szałasów, jakie kiedyś tu stały (Słowo „stână” w rumuńskim oznacza szałas pasterski).
Szałasów i pasterzy już tutaj nie ma. Na terenie Parku Narodowego Retezat wypas owiec jest zabroniony, ponieważ zwierzęta te bardzo silnie niszczą delikatne murawy alpejskie. Zgryzają rośliny niemal do ziemi, rozdeptują podłoże i powodują erozję, a ich odchody zanieczyszczają potoki oraz jeziora polodowcowe, które są wyjątkowo wrażliwe na eutrofizację. Tam gdzie owce są też psy pasterskie, co prowadzi do konfliktów z dziką fauną. Aby chronić unikatowe siedliska i rzadkie gatunki roślin, w Retezacie całkowicie zakazano ich wypasu.
A skoro jesteśmy przy roślinkach 😀Pachnąca macierzanka wysokogórska- jej zapach jest często mocniejszy, bardziej żywiczny niż u macierzanki piaskowej czy zwyczajnej.
Szlak przez dolinę do pierwszego progu prowadzi cały czas wzdłuż potoku. Idzie się bardzo przyjemnie. Aczkolwiek głośna grupa rumuńskich turystów depcze nam po piętach. Szczególnie wkurzające są wydawane wysokim tonem krzyki przez idącą tam kobietę. Już się zaczęłam zastanawiać na jaki rodzaj choroby cierpi 😂, gdy uzmysłowiłam sobie, że te wrzaski to antidotum na niedźwiedzie 🐻🐻🐻
W porównaniu do wczorajszej wędrówki po "Złej Dolinie" tutaj jest zielono i łagodnie
O Walea Rea czyli "Złej Dolinie" przeczytacie tutaj Retezat. Część II

Dolina Stânișoarei rozciąga się mniej więcej między 1480 a 2030 m n.p.m. to oznacza, że leży w piętrze subalpejskim i alpejskim.
Malowniczy górski potok Stânișoara wypływa z okolic Lacul Stânișoara, jeziora leżącego na wysokości ok. 2030 m. i do którego zmierzamy. To typowy potok polodowcowy: zimny, przejrzysty, o bardzo niskiej mineralizacji.
Za Andrzejem potężny masyw Retezatu- aż, trudno uwierzyć, że dwa dni temu tam właśnie byliśmy ...
Valea Stânișoarei to jedna z tych dolin, w których Retezat przestaje być surowy i monumentalny, a staje się bliski, cichy i niemal intymny. Wystarczy kilka kroków w bok od szlaku, żeby usiąść na pachnącej, wilgotnej murawie, posłuchać potoku i poczuć, że jesteś już naprawdę wysoko, a świat na dole został daleko za tobą i możesz dać się pochłonąć temu miękkiemu, zielonemu bezczasowi.
Jak ciemna wstęga potok Stânișoara wije się po dolinie.
Widoczna na zdjęciu Culmea Stânișoara to boczny grzbiet odchodzący od Bucura II, opadający w kierunku północno‑wschodnim. Z doliny Stânișoarei widać go bardzo dobrze jako szeroki, trawiasty grzbiet zamykający dolinę od południa. Ma łagodny profil, miejscami przechodzący w niewielkie rumowiska, i stanowi naturalne przejście między surową granią Retezatu a niższymi partiami doliny.
Lolaia Sud (2287 m)- Jeden z wierzchołków piarżystej Lolai
W tej dolinie również nie brakuje pięknych rododendronów, ale po dwóch dniach wędrówek wśród tych różowych dywanów już trochę się powstrzymujemy od ochów i achów przy każdym dorodnym krzaczku 😄
Oczy i obiektyw aparatu jakoś tak "sam" ucieka w stronę skalistej grani Retezatu.
Po pokonaniu kolejnego progu doliny ukazuje się nam jezioro. Tym razem oczy Retezatu mają zielony kolor.
Lacul Stânișoară.
Lacul Stânișoară to niewielkie jezioro polodowcowe położone na wysokości około 2030 m n.p.m., w górnej części Valea Stânișoarei. Leży w surowym, kamienistym kotle pod grzbietem Bucura II i Culmea Stânișoara. Jezioro jest bardzo płytkie — maksymalnie około 1 metra.
To efekt postępującej kolmatacji, czyli stopniowego wypełniania misy jeziora materiałem nanoszonym przez wodę i osuwającym się z otaczających ścian.
Jezioro ma typowy dla Retezatu wygląd: chłodną, przejrzystą wodę, otoczenie zbudowane z bloków granitu i gnejsu oraz skąpą roślinność przystosowaną do krótkiego sezonu wegetacyjnego.
Na brzegach jeziorka rozłożyło się kilka grup turystów. Dla nas, po dwóch dniach samotnego wędrowanie po szlakach, to był już tłum 😂i mimo, że plan zakładał tylko dojście do jeziora, ruszyliśmy wyżej 😁
Po lewej Bucura II (2378 m) , po prawej Bucura I (2433 m)
Jezioro Stânișoară zostało w dole. A my im jesteśmy wyżej tym więcej szczytów wystaje znad grzbietu Stânișoary. Po prawej stronie widać nawet ostre turnie Peleagi i obły grzbiet Păpușy.
Sesja z rododendronami musi być 😁
Nasze wędrówki po górach to nie kolejne zaliczanie szczytów czy miejsc ...To przede wszystkim zatrzymywanie się na tym, co zwykle umyka w pośpiechu. Na fakturze skał, na cieniu przesuwającym się po zboczu, na dźwięku potoku, który nagle brzmi inaczej. To sposób bycia w górach, w którym liczy się nie dystans, lecz uważność — na krajobraz, na własne odczucia, na chwilę, która właśnie się dzieje.
I tak sobie idąc coraz wyżej znaleźliśmy kolejne urocze jeziorka. Dwa małe oczka - Zănăguțele Stânișoarei.
Jak zwykle w takim miejscu, czas przestaje mieć dla mnie jakieś znaczenie. Zmęczenie gdzieś znika (a to przecież już trzeci dzień wchodzenia na wysokości powyżej 2000 m.) , jest tylko tu i teraz. Spokojny rytm oddechu, chłód wiatru na policzkach, zapach wysokogórskich traw i kamieni nagrzanych słońcem. W takich chwilach nie liczą się kilometry ani przewyższenia — liczy się to spokojne poczucie, że góry pozwalają Ci być częścią ich rytmu. Wszystko inne może poczekać.
To są magiczne chwile, kiedy stajesz nad jeziorkiem, w którym odbijają się zbocza gór i błękit nieba. Masz wtedy wrażenie, że wszystko na chwilę wstrzymuje oddech i zamiera w zachwycie nad pięknem odbitym w lustrzanej tafli wody.
Dolinę zamyka piękna, ostra grań prowadząca od szczytu Bucura I do szczytu Retezat. Jej skalne zęby tworzą wyraźną linię horyzontu, która dominuje nad całym kotłem Stânișoarei i nadaje mu surowy, wysokogórski charakter.
Nie potrzeba nam z Andrzejem dużo słów. Wystarczy, że oboje z zachwytem patrzymy na tą grań i już wiadomo, że kiełkuje w nas dokładnie ta sama myśl 😉 Wrócimy tu na pewno.
Górskie ADHD każe mi jeszcze iść zobaczyć co jest dalej 😂, choć rozsądek każe wracać, jeśli nie chcemy aby noc zastała nas na szlakach Retezatu.
Kilkadziesiąt metrów wyżej i już wszystko wygląda inaczej.
Ale jak zawsze, przychodzi ten moment, kiedy trzeba odwrócić oczy i zacząć wracać ..
Zatrzymujemy się jeszcze na chwilę przy jeziorze Stânișoară. Jest tu już pusto i cicho.
Lacul Stânișoară - jedno z wielu polodowcowych jezior ukrytych w dolinach Retezatu.
Jest ich ponad 80 a niektóre źródła podają, że nawet okresowo około 100. Wszystkie piękne, a jednocześnie każde inne .
"Niebieskie oczy Retezatu" -my się w nich zakochaliśmy od pierwszego wejrzenia 💓
Wracamy tą samą drogą. Ale otoczenie oświetlone ciepłym blaskiem późno popołudniowego słońca wygląda inaczej, bardziej miękko i łagodnie.
Dzwonek karpacki to gatunek endemiczny Karpat, niewielka roślina rosnąca na skałach i piargach, będąca jednym z charakterystycznych elementów wysokogórskiej flory tego regionu. Zawsze wzbudza uśmiech na twarzy, bo to nieodłączny towarzysz na górskich szlakach w całych Karpatach.
Cascada Stânișoară
Rano pominęliśmy ścieżkę prowadzącą do wodospadu Stânișoară. Wracając postanowiliśmy jednak go zobaczyć. No, cóż . Trochę nas rozczarował. Na zdjęciach wyglądał znacznie bardziej imponująco.
Spadek wody to niewielka kaskada, szacunkowo około 3-4 metrów, typowa dla górskich potoków w Retezacie. Uroku dodaje mu skaliste otoczenie.
Jeszcze czeka nas bardzo strome podejście pod przełęcz Ciurila. I tu już czuję, że to jest trzeci dzień na szlaku 😂.
Do zobaczenia magiczny Retezacie 💗 Całkiem spory kawałek duszy zostawiliśmy tutaj na szlakach 😉
Pod tymi linkami znajdziecie pozostałe części naszej trylogii "Po szlakach Retezatu" 😁














































Komentarze
Prześlij komentarz