Tatry Niżne- Grupa Salatynów czyli widokowo i sasankowo.


Lubię takie poranki, kiedy budzę się daleko od domu z nieznanymi widokami za oknem ...Poranna kawa smakuje inaczej, pita w pośpiechu z myślami już gdzieś tam na szlaku.  Pierwszy dzień naszej górskiej majówki zapowiada się ciekawie.   


Gdzieś tam pomiędzy Salatynami 😀
 
Andrzej- główny logistyk od szlaków i szczytów, tym razem stwierdził, że czas na boczne granie Tatr Niżnych. Wybór padł na dość potężny szczyt Salatyna i Małego Salatyna.  Nie był to wybór przypadkowy. Masyw obejmuje rezerwat przyrody Salatín, a na wapiennych skałach rośnie (i o tej porze roku kwitnie) bogata roślinność wapieniolubna. 


Ludrova

Do Ludrowej, skąd zaczyna się nasz szlak nie mamy daleko. Po drodze zgarniamy jeszcze Basię, która będzie nam towarzyszyć w wędrówce. 

Wieś Ludrová znajduje się u ujścia Doliny Ludrowskiej, którą prowadzi początkowy odcinek szlaku. 


W Ludrovej znajduje się bardzo ciekawy gotycki kościół z XIII wieku p.w. Wszystkich Świętych wpisany na listę UNESCO.  Stoi na ufortyfikowanym terenie między polami, poza wsią.


 Choć bardzo nas kusiło, żeby go zobaczyć, to długość trasy jaka nas dzisiaj czekała, nie pozwalała na skoki w bok 😉

Sama wioska, jedna z najstarszych w regionie posiada ciekawą zabudowę. 


Znajduje się tu również Muzeum Czerpanego Papieru. 

Wszystkie te atrakcje zostawiamy na bliżej nieokreślone "kiedyś" 😉

Wąwóz Hučiaky


Pierwszy odcinek naszego szlaku prowadzi dnem Doliny Ludrovskiej, dochodzącej aż pod Salatyna. Przyjemny spacer, wygodną dróżką, poranne słońce jeszcze nie grzeje mocno, za to pięknie podkreśla wszystkie barwy kwitnących kwiatów i zieleni w wielu wiosennych odcieniach.  


W dolinie Ludrovskiej 

W takich okolicznościach przyrody idziemy około 5 kilometrów. Wzdłuż dróżki płynie potok Ludrovanka, nad którym złoci się knieć błotna popularnie nazywana kaczeńcem. 



Wzdłuż szlaku znajduje się sporo drewnianych domków, prawdopodobnie do wynajęcia. Przy niektórych nawet widać jakieś oznaki życia. Nie brak tu również wiat turystycznych. 


Dochodzimy do miejsca gdzie znajduje się ujście Wąwózu Hučiaky. I dopiero tutaj można poczuć się jak na prawdziwym szlaku. I to od razu. 


Początek "prawdziwego szlaku"- ujście wąwózu Hučiaky. 





Gdyby ktoś potrzebował noclegu, znajduje się tu utulna (schron turystyczny) z przytulnym pokojem na poddaszu. 

Przed nami kawałek dość stromego podejścia przez stary las. A potem ...zaskoczenie- wąwóz Hučiaky. 
Najbardziej pasujące określenie to dzikie, pierwotne piękno. Takie co zachwyca ale jednocześnie wzbudza niepokój. 


Przed wejściem do kanionu.




Tędy prowadzi szlak. 


Dziki i piękny wąwóz Hučiaky.

Wysokie skalne ściany trochę przypominaj Słowacki Raj, tylko, że tutaj nie ma wygodnych podestów i drabinek. Jest tylko natura...ogromne głazy pośród których trzeba wyszukiwać najlepsze przejścia, mroczne jaskinie w których może mieszkać 😱 i tu wyobraźnia ma spore pole do popisu. A jak komuś brakuje wyobraźni to kości leżące przed jedną z takich grot wybitnie uaktywniają ten obszar w mózgu 😃


Aktywator wyobraźni 😱


Na skale wyryty dość prymitywny wizerunek św. Marii. Myślę, że intencją było oddanie wszystkich wędrujących tym dzikimi kanionem pod opiekę Świętej. 

Nie chciałabym się znaleźć tutaj po zmroku albo podczas dużych opadów deszczu, bo wtedy na pewno górski potok Skalne zmienia się w rwącą rzekę, co łatwo sobie wyobrazić widząc miejscami szlak dość mocno zniszczony przez wodę.


Bez wątpienia jest tu pięknie, ale jakoś mimowolnie nogi same przyśpieszają i serce przestaje szybciej bić dopiero na Žliebkach- rozległej polnie z cudnymi widokami. 

Salatyn 1630 m.

Za nami już blisko 9 kilometrów szlaku i 700 metrów w górę. Tylko to w górę było najpierw prawie płasko przez ponad 5 kilometrów a potem od razu ostro w górę 😏



Žliebky 1283  m. 


Po takich emocjach potrzebuję chwili odpoczynku. Rozsiadamy się na polanie. Przed nami skalista grań boczna Salatyna, którą będziemy wracać do Ludrowej. 




To najwyższy czas i dobre miejsce na ...keksika oczywiście 😋



Grań Salatyna 


Widok na Małą Fatrę z pięknym Wielkim Rozsutcem po prawej stronie, dalej patrząc w lewo widać charakterystycznego stożkowatego Stoha, Stieny i Chleb za którym grań obniża się do Snilowskiej Przełęczy, a za nią widoczny najwyższy szczyt całego pasma - Wielki Krywań.  



Główna grań Niżnych Tatr - Kotliska 

Po wyjściu z lasu od razu zaczynają się pojawiać widoki. Najpierw na te najbliższe szczyty, a ciut wyżej możemy się już zachwycać rozległą panoramą na kilka pasm górskich. 

Już po pojawieniu się widoków nasze tempo nieco się zwolniło, ale dalej było już tylko gorzej 😂


Skalne półki przy szlaku były niczym górskie ogrody , pełne cudnych kwiatów co zdecydowanie nie sprzyjało przemieszczaniu się w górę. Raczej w bok, w poszukiwaniu najładniejszych okazów 😉





Pierwiosnek łyszczak - W Polsce spotykany tylko w Tatrach i to niezbyt licznie. Objęty ścisłą ochroną. Na Słowacji spotykany powszechnie na wapieniach we wszystkich wyższych grupach górskich (m.in. Zachodnie i Bielskie Tatry, Mała i Wielka Fatra, Niżne Tatry, Góry Choczańskie, Muránska planina)


Goryczka krótkołodygowa inaczej nazywana goryczką Kluzjusza. W Polsce również do zobaczenia tylko w Tatrach. Na Słowacji rośnie na większości pasm górskich. Cudna, w naszym ulubionym kolorze, pięknie wyróżnia się na tle jeszcze suchych traw. 


Widoki ze szlaku po prostu niesamowite 😍


Im wyżej wchodziliśmy tym więcej pojawiało się malowniczych skałek . 




Zieleń świerków, złoto suchych traw i błękit nieba, a na tym tle sylwetki gór to najpiękniejszy pejzaż malowany przez naturę.


Grań Salatynów i widoczny w oddali Wielki Chocz 


Główna grań Niżnych Tatr- widoczne Zámostská hoľa , Latiborská hoľa i Veľká hoľa. 


Sama przyjemność wędrować takim szlakiem 😍


Szczyty Wielkiej Fatry 

W głębi ducha liczyliśmy, że jeszcze wysoko w górach kwitną śliczne, różowe puchate sasanki słowackie, ale to co zobaczyliśmy  przerosło nasze oczekiwania .


Pierwsza sasanka przy szlaku, nieco zmarnowana nie zapowiadała sasankowego szaleństwa, które nas czekało dalej. 




Wydawało się, że każdy następny kwiat jest ładniejszy niż poprzedni. Albo kolor był bardziej intensywny, albo płatki bardziej włochate 😂i oczywiście zasługiwał na specjalną sesję zdjęciową, skutkiem czego z przejścia 26 kilometrowego szlaku, połowa zdjęć jest z sasankami 😂😂😂





Czasami ja też się załapałam na zdjęcie 😉

Salatyn jest jedynym miejscem w Słowacji, w którym rośnie skalnica Saxifraga mutata i mam nadzieję, że to właśnie ona znajduje się na poniższym zdjęciu.


Łacińska nazwa skalnicy (Saxifraga) pochodzi od łacińskich słów "saxum" (skała) i "frangere" (łamać), co sugeruje, że roślina ta rośnie na skałach i była błędnie uważana za przyczynę ich rozłupywania. 


Z cyklu " daleko jeszcze ???" 😄
Kosodrzewina skutecznie zasłania bliskie widoki. Parę razy widząc grupę skał byłam pewna, że  już, już i będziemy na szczycie ...tymczasem szlak pięknie skałki omijał prowadząc dalej . Podobne zjawisko występuje na Wielkim Choczu 😉

Choć tak naprawdę wcale się nam na ten szczyt nie śpieszy...jest tak pięknie. Widoki są magiczne i z każdym metrem w górę widać coraz więcej. Oczywiście każdą panoramę musimy z Andrzejem szczegółowo omówić do momentu aż, nasze domniemania co do widocznych szczytów będą zgodne 😂.
Myślę, że Basia, która nam towarzyszyła i była świadkiem tych dyskusji, topografię pasm górskich na Słowacji poznała doskonale ale przy okazji zwątpiła w naszą "normalność" 😂😂😂


Kiedy na horyzoncie pokazały się szczyty tatrzańskie do górskiego szczęścia już nie brakowało niczego 😍

Tatry Niżne - z lewej widoczny Chopok z hotelem Rotunda pod szczytem a bardziej w prawą stronę Deresze. 


I ciągle pchające się w obiektyw dorodne, intensywnie żółte łyszczaki 😉

Ścieżka prowadzi przez kosówkę, która zielonymi kosmatymi łapami głaska nas po nogach i nagle wyrasta przed nami słupek. Z tabliczką "Salatyn 1630 m". To już ? 


Prawie już. Do szczytu jeszcze parę metrów i jesteśmy 😀


Na Salatynie 1630 m.


Obowiązkowy wpis do zeszytu 😉

Idąc szlakiem od Ludrowej spotkaliśmy dosłownie parę osób w tym dwóch naszych rodaków, którym w lekkiej pomroczności nieco się pomieszały szlaki, ale ostatecznie nieco klucząc trafili na szczyt 😉.
Natomiast na wierzchołku, niezbyt zresztą rozległym, było sporo turystów. Ponieważ zdecydowanie nie lubimy tłoku w takim miejscu po zrobieniu kilku zdjęć panoram i kilkudziesięciu rosnącym tam sasankom 😁ruszyliśmy dalej. 







Po pięciu godzinach wędrówki i ponad 11 kilometrach w nogach najwyższy punkt dnia mamy zaliczony 😃 ale to nie ostatni szczyt jaki nas czeka...

Mały Salatyn 


Schodzimy z wierzchołka Salatyna wąską ścieżką wśród kosodrzewiny, zupełnie nie patrząc pod nogi. Widoki jakie mamy przed sobą nie pozwalają oderwać oczu od pięknie rysujących się na tle niebieskiego nieba sylwetek gór. Równie malowniczo wygląda Kotlina Liptowska z Liptowską Marą i rozrzuconymi tu i ówdzie osadami. 




Widok na wschód. Boczne granie Tatr Ńiżnych- Południca, Krakova Hola, Tanecnica . Kolejne piękne szczyty. 



 Tatry Niżne



Liptowska Mara i Tatry Zachodnie.


Na pierwszym planie to co nas czeka 😃a na drugim za doliną Wagu - Góry Choczańskie .

Jeden Salatyn od drugiego dzieli ponad dwa kilometry czyli około godziny spokojnego marszu w przyjemnych okolicznościach 😀


To był jeden z tych dni, kiedy nie liczy się czas ...byliśmy tu i teraz 


My...sasanki, zieleń świerków i błękit nieba 😍








Po prostu nie można był przejść obojętnie, obok tych różowości ze złotym środkiem 😉

Pomiędzy Salatynami znajduje się przełęcz z której odchodzi szlak do Ludrovej. Nim własnie będziemy wracać, ale jeszcze idziemy zobaczyć co widać z Małego Salatyna 😉


Na przełęczy Pod Małym Salatynem. Za nami widać Salatyna (tego większego) 

Na przełęczy jest fantastyczny punkt widokowy 😍i ławeczka dla amatorów pięknych zdjęć 😉



Widok z przełęczy. 



Wyjątkowo dużo czasu podczas tej wycieczki spędzaliśmy w pozycji pół leżącej 😂



A to nasi modele 😍



Na skalnych półkach niczym na rabatkach w rzędzie rosły pierwiosnki łyszczaki. A im bardziej niedostępna półka tym bardziej dorodne. 

Z przełęczy na Małego Salatyna szlak wiedzie w większości przez las i nie brakuje tu wiatrołomów. A sam wierzchołek zgodnie z nazwą jest mały, za to ekspozycja tuż za ławeczką duża. 


Mały Salatyn 1444 m. 


Na Małym Salatynie. 


Obowiązki spełnione 😉czas na odpoczynek 😎 Są takie miejsca, gdzie chciałoby się zatrzymać czas, żeby zostać tu jeszcze chwilę, parę chwil ...długo 



Mały Salatyn 1444m.

Do przełęczy wracamy tą samą drogą. 


Bohúňovo


Do Ludrovej wracamy szlakiem prowadzącym przez skaliste Upłazy i trawersem góry Bohúňovo. Upłazy doskonale było widać z podejścia na Salatyna, teraz możemy podziwiać zbocza po drugiej stronie doliny. Widać polanę na Žliebkach, gdzie odpoczywaliśmy po przejściu mrocznych Hučiaków. 


Jeszcze ostatni rzut oka na widoczną w oddali główną grań Tatr Niżnych, nad którą zaczyna gromadzić się spory wał chmur.


Słońce coraz niżej a przed nami jeszcze blisko 8 kilometrów i prawie 1000 metrów w dół. 



Malownicze Upłazy


Lubię skały. Lubię czuć ich chropowatość w dłoniach i lubię patrzeć na ich fantazyjne kształty. Każdy rodzaj skały budzie we mnie inne odczucia. Niektóre mam ochotę pogłaskać jakby to był grzbiet skalnego stwora inne budzą we mnie respekt i podziw. 


Za mną Salatyn i spora część trasy, którą przeszliśmy wcześniej.


Tam gdzie patrzy Andrzej są Žliebki i wąwóz Hučiaky. 


Upłazy stromym zboczem opadają do doliny Ludrowej 


Goryczki krótkołodygowe - wiosenne górskie piękności.




Pierwiosnek łyszczak - ten to lubi ekstremum, zawsze tam gdzie największa lufa 😉


Takie widoki towarzyszyły nam aż, do polany Bohúňovo. 


Bohúňovo 1312 m.

Teraz czekał nas spory kawałek ścieżki przez las, miejscami dość stromej. I to był chyba pierwszy moment, że poczułam zmęczenie. Wcześniej widoki i kwiaty nie pozwoliły pamiętać o kilometrach i przewyższeniach 😂


Salaš na Bohúňove. Można przenocować w bardzo spartańskich warunkach. 


Przełącz pod Kohútom 953 m. Stąd jeszcze godzina drogi do Ludrovej. 


Cywilizacja coraz bliżej 😀Jest szansa, że zdążymy przed zmrokiem i głodnymi na wiosnę, niedźwiedziami 😆

I tak z OKOŁO 23 km obiecywanych przez pana przewodnika zrobiło się OKOŁO 26 pokazanych przez aplikację 😂 ale każdy kilometr tego szlaku wart był przejścia dla tych widoków i kwiatów.  







Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Retezat góry o niebieskich oczach. Część I - szczyt Retezat

Rohacz Ostry i Rohacz Płaczliwy - "Orla Perć" Tatr Zachodnich część I

Grześ, Rakoń i Wołowiec czyli Tatry wiosną część 2

Sarnia Skała - wiosenne Tatry dzień trzeci ...regeneracyjny :)

Pomiędzy Matragoną a Hyrlatą