Granią Niżnych Tatr -część wschodnia- Kráľova hoľa, Stredná hoľa , Orlová, Bartková, Andrejcová
Tatry Niżne wcale nie oznaczają niskich gór- wręcz przeciwnie. Po prostu w roku 1860 geolog Dionýz Štúr nazwał to pasmo górskie Nižnie Tatry, kierując się jego położeniem na południu czyli na zorientowanej mapie „niżej” od Tatr Wysokich. Eksplorację tego pasma postanowiliśmy zacząć od wschodniej, nam najbliższej strony. Andrzej trochę się już włóczył po Niżnych Tatrach dla mnie był to terra incognita .
Kralova hola 1946 m.
Z Telgartu na Kralovą holę
Podejście na pierwszy i zarazem najwyższy szczyt, licząc od wschodu czyli Kralovą holę zaczęliśmy od Telgartu czerwonym graniowym szlakiem. Już sam dojazd do tej miejscowości był atrakcją. Wąska droga z licznymi, ciasnymi zakrętami wiła się pomiędzy szczytami Niskich Tatr a Słowackiego Raju. Po drodze mijaliśmy źródła rzeki Hron i widoczne z daleka zabytkowe wiadukty; Chmarošský i Telgarcki. Po szybkiej ewakuacji z autokaru pod miejscowym sklepem (brak dużego parkingu) ruszyliśmy pod górę. Czekało nas ponad 6 kilometrów ciągłego podchodzenia pod górę i 1050 metrów przewyższenia do pokonania. Co niektórzy nie byli świadomi co oznacza to w praktyce 😂...
Pierwsze kilometry za nami i jakieś 200 metrów w górę ...
Widok na potężny maszt znajdujący się na szczycie Kralovej holi towarzyszył nam cały czas, dając złudzenie, że wierzchołek jest blisko ...jeszcze kawałek i już. Niestety podchodząc wyżej i wyżej odnosiłam wrażenie, że w magiczny sposób maszt przesuwa się wciąż do przodu uciekając przed nami. Marsz bardzo utrudniała ogromna ilość słodkich, dojrzałych malin rosnących tuż przy szlaku. Nie wiem czy nikt tamtędy nie chodzi czy też nikt tych malin nie zbiera ...My sobie nie żałowaliśmy 😋
Zubrovica prameň- za nami 4,5 km ale jeszcze blisko 400 metrów w górę ( tabliczka mówi, że jeszcze 55 minut do szczytu...Kłamie 😉 tu co krok taki widok, że trzeba się zatrzymać )
Kiedy szlak wyprowadził nas ponad granicę lasu, mimo lekkiej mgiełki zaczęły się pojawiać ciekawe panoramy. Najbliżej nas widać było skalistą Kralovą Skałę. Przez jej skalisty wierzchołek również prowadzi szlak na Kralovą Holę. W wersji nieco trudniejszej niż ten wybrany przez nas. Ale biorąc pod uwagę całą trasę jaką mieliśmy dzisiaj do przejścia zdecydowaliśmy się nie dokładać przewyższeń i kilometrów.
Szczyt Kralovej holi to potężna zakrzywiona kopuła. Idziesz, idziesz i nie możesz dojść do upragnionej tabliczki z wysokością 1946 m 😐
Obok tatrzańskiego Krywania to druga narodowa góra Słowaków, uwieczniona w wielu legendach. Właśnie z tych opowieści wywodzi się nazwa szczytu Królewska Hala. Według miejscowych podań już w 1241 r. miał się tutaj chronić przed najazdem mongolskim król Węgier Bela IV. Inna legenda mówi o dobrym królu Macieju Korwinie, który lubił tu polować .Kiedyś na pamiątkę uczty po wyjątkowo udanych łowach polecił wyryć okolicznościowy napis na wielkim, płaskim głazie na szczycie, który służył mu wtedy za stół.
Na Królewskiej hali ...
Anglicy zapewne nie przepadają za ostem 😉Kiedyś, gdy Szkoci toczyli liczne boje z Anglikami, pewnej nocy, gdy szkoccy wojownicy spali znużeni gdzieś w krzakach , Anglicy zakradali się po cichu by ich napaść i zgładzić. Ale w ciemnościach nocy nie dostrzegli , że muszą przedzierać się przez osty. Pokłuci dotkliwie zaczęli krzyczeć z bólu. To obudziło oczywiście Szkotów, którzy dzięki temu uniknęli śmierci. Na pamiątkę tego zdarzenia umieszczono rysunek ostu na rewersie funta.
W głębi widoczna jest potężna bryła stacji przekaźnikowej TV z wysokim na 131 m, widocznym z bardzo daleka masztem nadajnika. Wysokość i znaczna moc nadajnika sprawiają, że nadawany stąd sygnał odbierany jest na 1/4 terytorium Słowacji, a także w południowej Polsce.
Wreszcie już po stracie nadziei ze ta ta góra ma w ogóle jakiś szczyt ...Jest !!!
. Pod wierzchołkiem, podczas II wojny światowej miała swoje ziemianki i magazyny brygada partyzancka Janosik. Wydarzenia z okresu II wojny światowej przypomina relief na obelisku.
Bardzo zasłużony odpoczynek i placek ze śliwkami 😉.
I gdzie te wszystkie widoki😭 na Tatry, Góry Choczańskie, Niżne Tatry z Dziumbierem i Wielką Chochulą, Góry Stolickie, Słowacki Raj, Płaskowyż Murański), obejmujące łącznie blisko 1/6 powierzchni kraju. Legenda mówi że, przy bardzo dobrej widoczności zobaczyć można Bieszczady i oddaloną o ponad 220 km Borżawę. Spodziewanych widoków nie ma, za to wiejący coraz mocniej wiatr i groźne chmury pojawiające się w oddali nie wróżą nic dobrego. Ewidentnie zmienia się pogoda. I choć bardzo chciałoby się jeszcze tu posiedzieć, to niedobry przewodnik 😂, delikatnie aczkolwiek tonem wykluczającym jakikolwiek protest sugeruje natychmiastowy wymarsz .
Przed nami jeszcze blisko 16 kilometrów wędrówki granią...
Stredna hola
Co prawda wyżej już nie będzie, ale za to jak to w górach...raz pod górkę, raz z górki 😉choć akurat tym razem na naszej trasie nie było głębokich przełęczy .Za to były ciemne chmury i niewiadoma co się z nich wykluje.
Tu i ówdzie widzimy ciekawe formy skalne. Jak porozrzucane klocki ...
Skały na których stoi Andrzej wyglądają jak poskładane na sobie chipsy 😀
Chłodne podmuchy wiatru przynoszą kropelki wilgoci. Tu gdzie jesteśmy jeszcze świeci słońce, ale wystarczy popatrzyć za siebie, żeby zobaczyć ciężkie chmury powoli zasnuwające Kralovą holę, na której przed momentem byliśmy.
Chmura "zjadła" Kralovą holę i stację przekaźnikową
Pośrednia hala.
Trochę brakuje mi tu jakiś ciekawych roślin. W sierpniu, na tej wysokości przyroda powoli szykuje się już do zimy, która tutaj przychodzi dużo wcześniej. Na hali już tylko rosną rudziejące trawy. Do tego krajobrazu brakowało tylko pasących się owieczek ale jak na zawołanie pojawia się przed nami całkiem spore stado, pilnowane przez pasterza i psy .
Malownicze stadko.W dole widać zabudowania wsi Sumiac i dolinę rzeki Hron a za nią rozciąga się lekko majacząca we mgle Murańska planina.
Andrzej z lekkim uśmiechem spogląda na podane na tabliczkach czasy przejść. Podane czasy są bardzo, bardzo orientacyjne, bo tak naprawdę tempo w jakim ktoś pokonuje szlak jest bardzo indywidualne. Idąc z grupą, zawsze liczy się tempo osób najsłabszych. Niekiedy Andrzej z tymi co mają nadmiar energii wyskoczy znacznie do przodu ale zawsze kończy się to czekaniem na resztę grupy, która dochodzi w różnym tempie.
Podejście pod Orłovą . Za nami na ostatnim planie Królewska hala w chmurach. Na Pośredniej holi jeszcze słońce ...
Orlova
Polska nazwa to Orłowa. Czyżby gniazdowały tu kiedyś orły? Możliwe, bo szczyt jest kopulasty i rozległy ale gęsto poprzetykany wielkimi głazami.
Orlova 1840 m.
Mimo kiepskiej przejrzystości powietrza trochę widać. Na pierwszym planie dwuwierzchołkowa Bartkova na którą zaraz pójdziemy a na ostatnim planie dalszy ciąg grani Niżnych Tatr. Widać jeszcze Wielką Wapienicę reszta zlewa się z chmurami. Ale przy dobrej widoczności panorama stąd musi być cudna ...Chyba trzeba będzie powtórzyć 😉
Trochę poniżej szczytu stoi krzyż.
Krzyż pod Orlovą
Naszukałam się po internetach i przewodnikach jakiś informacji dotyczących tego krzyża . I nic. Nigdzie najmniejszej wzmianki. Nie lubię czegoś nie wiedzieć 😕 Taką wiedzę najczęściej posiadają autochtoni, tylko tutaj nie było kogo pytać. O ile na Kralovej holi byli jeszcze inni turyści, o tyle później podczas wędrówki granią już nie.
Stoki południowe są łagodne i trawiaste, ale w północne wcinają się kotły lodowcowe, których stoki są bardzo strome. Znaki są malowane na kamieniach, czasami słabo widoczne i trzeba uważać , żeby nie zbłądzić w kierunku północnym, szczególnie przy słabej widoczności. Czarne chmury zaczynają zbliżać się coraz bardziej w naszą stronę i to z kilku stron. nawet gdzieś tam daleko znad Murańskiej planiny słychać dochodzące pomruki burzy. Ale na razie bardzo daleko, więc liczę w duchu, że pójdzie w innym kierunku.
Bartkova
Piękny szlak graniowy prowadzi nas na kolejny szczyt. Przed nami Bartkova, nazwana tak od hali znajdującej się na jej szczycie i zapewne należącej to kogoś o takim nazwisku lub przydomku.
Północne zbocza porośnięte kosodrzewiną stromo opadają w dolinę potoku Stanikov, który gdzieś na tym zboczu ma swoje źródła.
Na dole maliny, na górze borówki ...😋
Po przejściu niecałych dwóch kilometrów jest kamienny szczyt Bartkovej .
Bartková 1790 m
Widok z Bartkovej w stronę zachodnią . Najbliżej Andrejcova na którą idziemy .
Jedną z uczestniczek dopada tutaj kryzys . Właśnie przekonuje się, że butelka wody to za mało, żeby chodzić po górach...Jedzenie, dobre, dające energię to podstawa, żeby dobrze się czuć podczas takich wędrówek. To nie jest moment na liczenie kalorii. Sytuacja robi się nieciekawa. Jesteśmy na szczycie a odgłosy nadchodzącej burzy są coraz wyraźniejsze...Po dłuższej chwili odpoczynku, ruszamy dalej za resztą grupy. Pierwszy odcinek schodzenia wymaga zwiększonej uwagi, bo ruchome głazy same uciekają spod zmęczonych nóg...Potem szlak przez chwilę jeszcze prowadzi przez halę, aby zaraz wejść pomiędzy kosodrzewinę. Jest pięknie. Coraz lepiej widać dalsze szczyty Niżnych Tatr. Kiedyś też będą nasze 😀
Do Andrejcovej ponad 4 kilometry. Najpierw dość stromo szlak sprowadza nas na Ždiarske sedlo aby potem przez cały widoczny w środkowej części kadru grzbiet zaprowadzić nas na kolejny i ostatni podczas dzisiejszej wycieczki szczyt.
Szlak wije się wśród kosówki, i porudziałych krzaków borówek, których już nikt nie ma siły zbierać ...Groźne, ciemne chmury wciąż się gdzieś w naszym pobliżu kotłują ...Zleje nas czy oszczędzi ?
Andrejcová
Czerwony szlak, którym idziemy nosi nazwę - Szlak Bohaterów Słowackiego Powstania Narodowego. Jest to najdłuższy znakowany szlak turystyczny na Słowacji. Biegnie przez większość miejsc, w których toczyły się najważniejsze boje w czasach słowackiego powstania narodowego.
Dochodzimy do niewielkiej polanki. Jest tu mały schron turystyczny, tablice informacyjne i z panoramą.
To leżące na wysokości 1473 m. Ždiarske sedlo. Doskonale widać leżącą w dole Pohorelę. Tam czeka na nas autokar. Ale jeszcze nie koniec szczytowania 😀
W drodze na Andrejcovą
Ścieżka prowadząca na ostatni szczyt jest bardzo przyjemna, lekko wznosi się pod górę...po prostu miód na nasze zmęczone mięśnie 😉 Sam szczyt pojawia się znienacka. Gdyby nie tabliczka na słupie , trudno zauważyć , że jesteśmy na jakimś szczycie .
Andrejcová 1520 m
Tutaj odchodzi niebieski szlak do Pohoreli, którym będziemy schodzić. Czeka nas 5 kilometrów schodzenia w dół...Ale za nim ten moment nastąpi, idziemy jeszcze kawałek w bok. Prosto do Utulňa Andrejcová
To schron turystyczny. Można tutaj przenocować pod dachem ( w miesiącach letnich może być trudno o kawałek miejsca )albo obok we własnym namiocie. Jest też obok schronu źródło pitnej wody. W sezonie można tu coś niewielkiego zjeść i wypić. Ten drugi asortyment jest w szerokim wyborze 😃
Zachwycona i jednocześnie skupiona na degustacji mina Roberta jest najlepszą reklamą serwowanych napojów ... Wszyscy mieliśmy takie miny, bo po takiej wędrówce w ciepły sierpniowy dzień nic bardziej nie smakuje jak ciapovany napój 😄
Bardzo klimatyczne miejsce. Aż, szkoda stąd iść...
Wracamy do krzyżówki szlaków i schodzimy z głównej grani . Na wieczór pogoda zdecydowanie się poprawia. Widać błękitne niebo i tylko gdzie nie gdzie niegroźne obłoczki
Idziemy niebieskim szlakiem do Pohoreli mając przed oczami Murańską planinę. Nie wiem jak to działa, ale już nie czuję zmęczenia tylko planuję w myślach trasę po widocznym płaskowyżu.
Widok na Murańską planinę ...
Komentarze
Prześlij komentarz